KRISIUN – Arise From Blackness (Century Media)

„Arise From Blackeness” to idealne wydawnictwo dla ludzi, którzy w odniesieniu do swoich ulubionych zespołów upodobali sobie powiedzenie „najlepiej grali na taśmach demo”. Można zastanawiać się na ile wznowienie wczesnych nagrań tej brazylijskiej kapeli jest odpowiedzią na aktualną koniunkturę na „retro metal”, a na ile zaspokajaniem faktycznego zapotrzebowania fanów tej formacji, ale stara życiowa mądrość mówi, że do kupowania nikt nikogo nie zmusza.

Że Krisiun to świetna kapela, przekonywać chyba nikogo nie muszę. Z małej undergroundowej sensacji stali się z czasem jednym z czołowych reprezentantów gatunku i dorobili się nie tylko własnego stylu, ale nawet garstki zdolnych naśladowców (z rewelacyjnymi Rebaelliun i Abhorrence na czele). Oczywiście za prawdziwych ojców takiego grania należałoby uznać Sarcofago i Sepultura (z czasów „Bestial Devastation” i „Morbid Visions”), ale nie sposób zakwestionować, że Krisun nadał temu stylowi swój własny sznyt. W połowie lat 90., kiedy death metal mocno stracił na atrakcyjności względem black metalu, byli jednym z zespołów zapowiadających powrót dobrej passy dla tego gatunku. Ich muzyka, choć zakorzeniona w brazylijskiej metalowej tradycji, brzmiała wtedy niesłychanie świeżo i brutalnie, powodując niemałe poruszenie wśród przetrzebionych nieco legionów wyznawców metalu śmierci. Ich dzisiejsza pozycja jest naturalną konsekwencją tego, co słychać na opisywanej tutaj kompilacji. Tu Krisiun jest może jeszcze zespołem nieco nieokrzesanym i nie do końca precyzyjnym, ale właściwie wszystkie elementy ich stylu są już w tych nagraniach (pochodzących z lat 1992 – 1994) obecne. Być może zaskoczę kogoś pisząc, że preferuję jednak potężniejsze i bardziej profesjonalne brzmienie tego zespołu, z okresu chociażby „Conquerors of Armageddon”, ale nie zmienia to faktu, że zawarte na tej kompilacji nagrania z ep-ki „Unmerciful Order” i splitu z Violent Hate są czymś wartym postawienia na półce, jeśli ktoś mieni się fanem brazylijskiego death metalu.

Dla osób, które z twórczością Krisiun do tej pory styczności nie miały, lepszym wprowadzeniem do niej byłaby zapewne któraś ze studyjnych płyt zespołu. Opisywany tu materiał, mimo że jego wartość nie jest tylko i wyłącznie archiwalna, mimo wszystko nie oddaje pełni muzycznej mocy trójki braci zza wielkiej wody. Traktować go należy raczej jako możliwość uzupełnienia dyskografii i małe rekolekcje w oczekiwaniu na kolejną studyjną płytę tych sympatycznych Brazylijczyków.

 

Michał Spryszak