KILL – Murder Rips Its Path (Let it Bleed)

Let it Bleed Records ma przysłowiowego nosa do dobrych, metalowych zespołów. Jak do tej pory label wydał krążki Ogotay, Amorphous oraz Norylsk. Bandy te nie mają może rzeszy fanów na fejsie, nie piszą o nich na pudelku lecz muzycznie zespoły te reprezentują poziom co najmniej wysoki. Podobnie rzeczy mają się z Kill. Wydali do tej pory jedną oficjalną ep-kę a teraz atakują pełnowymiarowym debiutem, który nie zaskakuje, ale bez wątpienia strzaska więcej niż jedną czaszkę…

 

Na początek słowa uznania należą się zespołowi za ciekawą okładkę. Mimo tego, że jestem bardzo krytyczny i sceptycznie nastawiony do „komputerowych” obrazków to grafika zdobiąca „Murder Rips…” robi wrażenie i ma w sobie to coś, co odróżnia kicz od dzieła wartościowego. Okładka jest ważna lecz to dopiero pierwszy cios, który przygotowuje słuchacza na kolejne, dużo mocniejsze razy…

Pierwsze takty „Rage Supreme” po prostu miażdżą. Masywne, bardzo intensywnie i co ważne, old school’owo brzmiące gitary to miód na moje uszy wyczekujące prawdziwego metalu śmierci. Nie chciałbym porównywać muzyki Kill do innych bandów jednak ogólny charakter brzmienia, jakie wykreował zespół, mocno kojarzy mi się z najlepszymi płytami Cannibal Corpse. Porównanie to nie przynosi zespołowi ujmy ani nie znaczy, że uważam jakoby Kill kopiował dokonania bardziej uznanych bandów. Dawno już nie słyszałem death metalowego zespołu, który w tak doskonały sposób ukazałby esencję brzmienia takiej muzy. Brzmienie to jedno lecz nie tylko ono świadczy o tym, że debiut Kill jest albumem, który warto jest mieć na swojej półce. Utwory utrzymane są w średnio-szybkich, walcowatych tempach lecz kilka razy załoga Kill dokłada do pieca i generuje masakrujące blasty. Generalnie „Murder Rips…” nie zawiera zbędnego w tak esencjonalnym graniu kombinowania, uwydatniając wszystkie najlepsze cechy klasycznego death metalu. Brutalność, brzmieniowa miazga i wokalista subtelny niczym buldożer – z takich oto składników Kill miksuje swoją wizję śmiertelnego grania. Jeśli o miksowaniu mowa, to warto wspomnieć, że za mixy i mastering odpowiedzialny jest Arek „Malta” Malczewski – za wykonaną dla Kill pracę należy mu się niejedno duże piwo…

„Murder Rips…” to płyta, która łączy death metal old school’owy z nowoczesnym, doskonałym brzmieniem. Album, który podporządkowany dwóm prostym słowom. Death Metal. Nic dodać, nic ująć.

 

Wiesław Czajkowski