IRON MAN – Tony Iommi (Kagra)

W 1969 roku czterech skromnych dwudziestolatków z Birmingham zmieniło nazwę swojego zespołu z Earth na Black Sabbath. Rok później ukazały się ich dwa pierwsze albumy i narodził się współczesny heavy metal. Od tej pory nic w ciężkim, gitarowym gatunku nie może obejść się bez porównania do ich charakterystycznego brzmienia. Rzecz jasna, w tym czasie popularnością cieszyli się także Led Zeppelin i Judas Priest, ale to właśnie Black Sabbath są największymi z największych. Nie tylko dlatego, że po kilkudziesięciu latach od wydania takich płyt jak „Paranoid”, „Master of Reality” czy „Vol. 4”, wciąż słucha się ich z zapartym tchem. Również dlatego, że ilość nowopowstających zespołów powołujących się na głębokie fascynacje Sabbs jest oszałamiająca. Wystarczy wspomnieć choćby cały nurt stoner doom metalowy z Electric Wizard na czele.

Aby zrozumieć realia lat 70-tych i atmosferę w jakiej powstały najbardziej rozpoznawalne i ponadczasowe, heavy metalowe riffy, czyli między innymi „Iron Man”, „Paranoid”, „Sweat Leaf”, „Into the Void” czy „Snowblind”, warto przeczytać wspomnienia ich twórcy. Tony Iommi, syn włoskich imigrantów, nie opowiada szczególnie wylewnie, ale intrygująco. Historie, którymi się dzieli są krótkie i lapidarne oraz, co oczywiste, poukładane w chronologicznej kolejności. Trudno się od nich oderwać, ponieważ Iommi nie szczędzi anegdot i osobistych spostrzeżeń. Zwięzły i spójny styl nadaje lekturze dynamiki i lekkości.

Poza informacjami znanymi do tej pory z wielu biograficznych opracowań na temat Black Sabbath, Iommi w książce dzieli się mniej powszechnymi faktami. Pojawiają się interesujące, iommi_iron_man zakulisowe opowieści z życia prywatnego oraz z życia zespołu. Między innymi o tym jak gwałtownie i nieoczekiwanie za sukcesem artystycznym przyszedł sukces finansowy. Z obdartusów, których ledwo stać było na porcję frytek, w oka mgnieniu stali się bogaczami rozbijającymi się Rolls-Royce’ami. Iommi wspomina jak za pierwsze poważne pieniądze kupił Lamborghini warte cztery czy pięć razy tyle, co dom rodziców. Absurdalność tej sytuacji uświadomił sobie w momencie, kiedy zobaczył swój samochód zaparkowany pod domem rodzinnym w jednej z szaroburych i przygnębiających dzielnic Birmingham. Wraz z pieniędzmi przyszły narkotyki i inne uciechy, ale muzyka pozostała na pierwszym miejscu. Nie dziwi więc fakt, że wciągu sześciu lat Sabbs nagrali aż sześć Tony Iommikapitalnych albumów, z których dziś każdy jest zupełnym klasykiem.

Tony chętnie opowiada o swoich relacjach z kolegami z zespołu. Jest jedynym członkiem Black Sabbath, który grał na wszystkich albumach, więc najczęściej mówi o Ozzy’m, Geezerze Butlerze i Billu Wardzie – oryginalnym składzie, ale nie pomija też historii z udziałem Vinny’ego Appice, Iana Gilliana, Glenna Hughesa, Tony’ego Martina, Cozy’ego Powella czy Ronniego Jamesa Dio. Z tym ostatnim wiąże się przezabawna historia. Kiedy Dio w 1982 roku opuścił zespół po wydaniu „Heaven and Hell”, Sabbs ogłosili nabór na stanowisko wokalisty. Wśród starających się o angaż był Michael Bolton, co do dziś nie mieści się w głowie Iommiego.

Tony o nikim nie mówi źle, nawet kiedy wspomina Patricka Meehana, menedżera Sabbs, który opiekował się zespołem we wczesnym okresie i dopuszczał się nadużyć finansowych. Kiedy pisze na temat byłych partnerek i żon, robi to z szacunkiem. Nie krytykuje innych muzyków, wypowiada się o nich z uznaniem, często podkreślając ich zalety. Skromnie, szczerze i z dystansem mówi o własnych osiągnięciach. Wprost mówi o problemach z narkotykami, hulaszczym życiu rock’n’rollowca i głupstwach, które wyrabiał mając dwadzieścia kilka lat.

„Iron Man” to książka równie udana i wciągająca jak wydana w 2010 roku autobiografia „Ja, Ozzy”. Pod względem wariactwa nikt nie jest w stanie przebić Ozzy’ego, ale to, co opowiada Iommi jest równie interesujące. Po części obie książki dotyczą tych samych zdarzeń, więc uzupełniają się nawzajem. Pozostaje jedynie czekać na podobne publikacje autorstwa Geezera Butlera i Billa Warda, aby poznać historię z perspektywy całej czwórki z Birmingham.

——

„Iron Man. Moja podróż przez niebo i piekło z Black Sabbath”, Tony Iommi, opowiedziana TJ Lammersowi, Wydawnictwo Kagra 2013, stron 328 Foto: John McMurtrie

Adam Drzewucki

Sześć