INTRONAUT – Habitual Levitations (Century Media)

Zespół pochodzi ze słonecznej Kalifornii i mam poczucie, że słychać to w ich muzyce. Choć Intronaut stroi się ciężko i jest zespołem metalowym, ich twórczość to coś więcej niż czterech facetów bezczelnie wyżywających się na instrumentach. Na żadnej z trzech poprzednich płyt kwartetu z Los Angeles nie było tyle jazzu i subtelności. „Habitual Levitations” to najbardziej oryginalny materiał w blisko dziesięcioletniej historii kapeli.

Nie zareklamowałbym muzyki Intronaut audiofilowi, ale jeśli ktoś czerpie radość z słuchania pięknie nagranych albumów, dobrze trafił. Bas gada i nie jest ukryty za ścianą gitar. Bębny to serce zespołu. Obsługujący je Danny Walker, fachowiec nie lada, równie dobrze odnajduje się w grindcore’owych Murder Construct czy Phobia, sludge’owych rytmach, jak w delikatnych, jazzujących momentach. Tych ostatnich na czwartej płycie Intronaut jest co nie miara. Na dwóch poprzednich albumach „Valley of Smoke” i „Prehistoricisms” było ich znacznie mniej. Podobnie z wokalami. Czyste, melodyjne zastąpiły prawie w całości ostrzejsze, krzyczane fragmenty. Coraz bardziej wyraźne jest odejście od konwencjonalnego grania. Określenie progresywny także na niewiele się zdaje, ale na pewno nie jest tzw.  kulą w płot. Problem z celnym nazwaniem gatunku, który uprawiają Kalifornijczycy jest zapewne ich sukcesem.

Dziewięć kawałków składających się na ten blisko godzinny krążek to bez wątpienia najbardziej dojrzały i odważny materiał Intronaut. Zespół z płyty na płytę dopracowuje i dookreśla swoje unikalne brzmienie, a trasy u boku Tool czy Meshuggah dodają im splendoru, na który zresztą zasługują. Trudno w ich przypadku uniknąć porównań do Isis, Pelican czy Baroness, ale każda z tych kapel ma tak indywidualny charakter, że nie można mówić o podrabianiu.

„Habitual Levitations” spodoba się osobom szukającym w ciężkim graniu czegoś nieszablonowego i wykraczającego poza ramy gatunku, potrafiącego bawić się formą. Metal czy nie metal, sprawa drugorzędna. Intronaut komponuje intrygujące piosenki, pełne harmonii, pulsujące życiem jak zdrowy organizm. Wyobraźnia ich nie ogranicza.

Adam Drzewucki

Cztery