INCANTATION – Vanquish In Vengeance (Listenable)

Słuchając dziewiątego studyjnego albumu Incantation trudno uwierzyć w to, że do niedawna kapela nie przewidywała w ogóle nagrywać następcy „Primordial Domination”, wydanego w 2006 roku. Trudno, ponieważ najnowsza płyta Amerykanów ma takiego kopa i energię, że nie potrafię wyobrazić sobie, żeby miała się ona po prostu nie ukazać.

Niekwestionowany lider zespołu, gitarzysta i wokalista, John McEntee o death metalu wie wszystko. Incantation zaczynało przecież mniej więcej w tym samym czasie co Autopsy, Immolation, Cannibal Corpse czy Obituary. Okazuje się, że mając na barkach ponad dwudziestoletni bagaż doświadczeń można wciąż nagrywać płyty rewelacyjne. Czy trafią one w gusta nowych, młodszych słuchaczy to rzecz dyskusyjna, ponieważ Incantation nie przeszło absolutnie żadnej przemiany. To wciąż te same tradycyjne podejście do gatunku, mielące riffy, ultra-niski growling i pulsujące blastbeaty przemieszane z fragmentami oscylującymi w skrajnie wolnych tempach. „Vanquish In Vengeance” nie jest jednostajna. Między krótszymi, bezpośrednimi petardami „Invoked Infinity” czy „Progeny ot Tyranny”, wyrastają długaśne i przytłaczające ciężarem „Transcend Into Absolute Dissolution”, „Profound Loathing” czy wreszcie jedenastominutowy, monumentalny kolos „Legion of Dis”. Te wolniejsze numery przywołują na myśl kompozycję otwierającą „Upon the Throne of Apocalypse”, trzecią płytę wydaną w 1995 roku, gdzie kapela w największym jak do tej pory stopniu otarła się o czołgającą, funeral doomową rytmikę.

W szeregach Incantation na przestrzeni lat dochodziło do niezliczonych zmian personalnych. Czwórka, która zarejestrowała ten album gra już ze sobą nieprzerwanie od 2009 roku, co w przypadku tej akurat kapeli stanowi swoisty rekord. Na posterunku wciąż trwa niezawodny perkusista Kyle Severn, dla którego „Vanquish In Vengeance” to piąta już płyta Incantation. Kilka lat temu do składu dokooptowano także innego weterana, gitarzystę Alexa Bouksa z Goreaphobia oraz basistę z mniej znanego Blood Storm.

Jeśli McEntee i spółka nie nagrają już w przyszłości nowego albumu Incantation, będą mogli z czystym sumieniem powiedzieć, że pożegnali się w wielkim stylu. „Vanquish In Vengeance” nie ustępuje w niczym najlepszym wydawnictwom zespołu, „The Infernal Storm” czy „Diabolical Conquest”.

Adam Drzewucki