HYPNOS  – Halfway to Hell (Crystal Production)

Jakoś się tak dziwnie złożyło, że do tej pory z twórczością czeskiego Hypnos nie było mi po drodze. Zespół znałem głównie z nazwy i z tego, że już kilka razy miałem ich dwie pierwsze płyty wpisane na listę zakupów. Zawsze jednak coś stawało mi na drodze – a to promocja ulubionego piwa, innym razem jakiś mandat do zapłacenia… Dlatego też, gdy tylko zobaczyłem info, że Hypnos wydał ep-kę, postanowiłem tym razem nie odpuścić i zapoznać się z dziełem tych doświadczonych, czeskich death maniaków…

Po pierwszych przesłuchaniach materiału złapałem się na niecnej myśli, że chyba wolałem stare dokonania Krabathor. Jednak nie powinno się oceniać Hypnos przez pryzmat tego, gdzie muzycy pogrywali wcześniej. Zespół ten całkiem udanie walczy o własny kawałek metalowej sceny pracując nad swoim stylem. Death metal w wykonaniu Czechów to muzyka dość  prosta, w której sporo jest nawiązań do innych podgatunków najcięższej z muz. Posłuchajmy pierwszego na płytce „Mesmerized”; kawałek startuje klimatycznym wstępem i przynajmniej dla mnie kojarzy się nieco z black metalem. Właściwie to skojarzenia z czarną sztuką towarzyszą mi przez cały czas, poświęcony (lub sprofanowany…) na kontakt z „Halfway to Hell”. Hypnos w dzisiejszej postaci to właściwie mieszanka różnych wpływów. Podoba mi się to jak zespół łączy thrash’ową motorykę, black’owy klimat i brutalność death metalowej nawałnicy. Chociaż tego ostatniego składnika w nowym daniu Hypnos jest jakby najmniej. „Where The Rooks Fly…” to przecież nic innego jak majestatyczny i dość melodyjny black/death. Tak jak pisałem wcześniej, nie mam odniesienia do poprzednich wydawnictw Hypnos, lecz w takiej formie jaką prezentuje zespół w tej chwili całkiem przypada mi do gustu.

Muzyka Czechów jest mocno zakorzeniona w starej szkole metalu z czasów, gdy liczył się porządny riff i pomysł na kompozycje a nie tylko wypieszczona sterylna produkcja i super techniczne granie. „Halfway to Hell” to udany materiał, który ma pewnie za zadanie przypomnieć o tym zespole a w moim przypadku sprawił to, że zamierzam odkopać pierwsze albumy Hypnos i niezwłocznie nadrobić muzyczne zaległości. Polecam wszystkim spragnionym solidnego metalu w starym stylu.

Wiesław Czajkowski 4