HOLOCAUSTO CANIBAL – Gorefilia (Xtreem Music)

Wydawać by się mogło, że w obozie Holocausto Canibal wszystko po staremu. Płytę zdobią pięknie rozbebeszone zwłoki (tym razem ukazane w modnej ostatnimi czasy, komputerowej aranżacji) a sam zespół po raz kolejny uraczył nas porcją cholernie brutalnego łomotu. Niby wszystko łatwe było do przewidzenia a jednak, jak się okazuje, gdy poświęcimy płycie trochę czasu, nowe dzieło portugalskich brutalizatorów może nas pozytywnie zaskoczyć. „Gorefilia” to przede wszystkim materiał bardzo świeży. Zaskakująco świeży…

 

Kręgosłup, na którym wspiera się organizm zespołu stanowi oczywiście brutalny death/grind mocno zakorzeniony w klasyce gatunku. Jednak panowie muzykanci nie ograniczają się do nudnego odgrywania po raz kolejny kawałków skonstruowanych według schematu – trochę blastu, trochę grindu i będzie git, jak to najczęściej bywa w przypadku zespołów grających tego typu muzykę. Nowy atak Holocausto Canibal to płyta o co najmniej kilku niemiłosiernie zmasakrowanych twarzach. Album, na którym już od samego początku mocno zaakcentowane zostają elementy industrialne z pogranicza muzyki filmowej a dokładnie soundtracku klimatycznego filmu grozy. Nie chodzi mi bynajmniej o podniosłe, organowe zawodzenie z jakim możemy się spotkać w filmach o wampirach lecz o nieludzkie, zimne pogłosy atakujące widza w tle niszczących psychikę obrazów gore. Dzięki tej warstwie muzyka Holocausto Canibal nabiera więcej barw, staje się pełniejsza i ze zwykłego, brutalnego grania przeradza się w dźwięki, które choć straszą przed tym, co kryje się w ciemności to jednak nie pozwalają na nic innego jak jeszcze głębszą podróż w takie właśnie miejsce. Jeśli ktoś chciałby uparcie przypiąć nowemu dziełu Portugalczyków jakąś interesującą łatkę, powiedzieć można, że „Gorefilia” to nic innego jak mroczny death/grind. Jest to też album bardzo dobrze brzmiący. Gdyby nie dopracowane, mocne i zimne brzmienie gitar płyta nie miałaby takiej siły rażenia, bas nie byłby tak pięknie wyeksponowany i solówki nie atakowałby tak zjadliwie. Zespół solidnie przepracował czas w studio i płyta hula tak, że urywa głowę. Właściwie jedynym elementem, który specjalnie mnie nie przekonał są bębny, ale tym razem przymykam na to oko. Perkusja brzmi przyzwoicie i to wystarczy, by materiał jako całość po prostu niszczył. W każdym z utworów sporo się dzieje, co sprawia, że osiemnaście intensywnych i brutalnych kompozycji mija niczym mgnienie oka. Mamy tu całą gamę dość często zmieniających się temp, niezłe sola, bardzo udane i zróżnicowane linie wokalne. Słowem, wszystko, co powinien zawierać dobry, brutalny materiał by nie nudzić słuchacza.

Jestem zaskoczony poziomem nowego dzieła Holocausto Canibal. „Gorefilia” to żywy dowód na to, że w tak zdawałoby się skostniałym gatunku jakim jest brutalny death/grind można stworzyć coś świeżego i wartego uwagi…

Wiesław Czajkowski