HOLD BACK THE DAY – Reflections

Trójmiejscy metalcore’owcy z Hold Back the Day to jedna z ostoi krajowego metalcore’a. Zespół, który z każdym kolejnym wydawnictwem pokazuje, że nie wszystko co dobre siedzi w Poznaniu czy Krakowie, a i północ ma czym się pochwalić. Obok kolegów z Sinful Carrion to właśnie Hold Back the Day dzierży palmę deathcore’owo/metalcore’owego pierwszeństwa na drugim końcu Rzeczypospolitej i zakładam, że raczej prędko się to nie zmieni.

Zespół dowodzony przez perkusistę Grzegorza Piątka trochę długo milczał, ale jak na nasze realia nie jest to niczym nowym. Przywykłem do „wolnego” tempa pracy krajowych formacji i ani nie wyczekuję nowych rzeczy, ani (więcej) nikogo nie ganię za opierdalanie się. Prawdę mówiąc, jeśli przerwy mają przynosić takie nagrania jak „Reflections” to niech reszta podwórka weźmie sobie do serca, że czas działa na własną korzyść. Panowie poczynili ogromne postępy od czasu debiutanckiej ep-ki i śmiem – dość odważnie – twierdzić, że druga ep w ich karierze bije na głowę co najmniej jedno wydawnictwo popularnego, deathcore’owego zespołu z Poznania. Choć nie jest to ekstraklasa gatunku, wszystko się tutaj zgadza. Są dobre riffy, świetna produkcja będąca zasługą Widka – instrumentalisty i producenta, który obok Gru stanowi crème de la crème prog metalu w Polsce. Ponadto, masa łatwo wpadających w ucho melodii, a poza tym, wściekłość i perfekcyjne opanowanie własnych instrumentów. Dodajmy do tego dość przyzwoitego krzykacza, który na moje ucho mógłby tylko screamować i wszystko staje się jasne. Hold Back the Day anno domini 2014 jest jedną z wizytówek takiego grania w Polsce.Hold band

Niestety, jeśli mam się do czegoś przyczepić, to do zbyt podręcznikowego napierdalania core’a dla fanów core’a. Kiedy panowie wychodzą poza schemat, kierując się bliżej w stronę melodyjnego death metalu a’la Nightrage, pokazują, że horyzonty mają szersze niż mogłoby się wydawać i być może w przyszłości odetną się od coraz mniej interesującego metalcore’a na rzecz wiadomego gatunku.

Grzegorz „Chain” Pindor

Trzy i pół