HEXIS – Abalam (Halo of Flies)

Gdybym sugerował się okładką, moja znajomość z Hexis prędko by się nie rozpoczęła. Raczej oklepana warstwa wizualna nie kojarzy się z niczym, co byłoby warte uwagi. Jednak niech sztampowy koncept was nie zmyli. Bo o ile rzeczywiście do czynienia mamy tutaj z black metalem, to na pewno nie byle jakim.

Tak też się dzieje, tyle, że prócz klasycznego podejścia do poczerniałych klimatów, w aurze doszukujemy się post-sludge’owcyh, a miejscami nawet grindcore’owych rozwiązań. Moda na łącznie i eksperymentowanie z black metalem mocno daje się we znaki szczególnie na płaszczyźnie gatunków oscylujących w rytmach hardcore. Choć ciężko czasem wyobrazić sobie pozytywne skutki takich rozwiązań, w wielu przypadkach brzmi to całkiem intrygująco. Hexis jest tego kolejnym, żywym przykładem. To nieznośny materiał, miejscami zlepek dźwięków zahacza o noise, a czasem nie jesteśmy w stanie przejść obok bujania głową pośród hardcore’owych uderzeń (fragment „Exhausit”, „Exterminati”), lub kompozycji w klimatach drone („Supplex”, kończący album „Inferis”). Dudniąca przez niemal cały album perkusja, choć statyczna, to w bardzo charakterystyczny sposób oswaja słuchacza z burzą hałaśliwych dźwięków, odgrywając jednocześnie pierwsze skrzypce w tym przedsięwzięciu. Mimo tego różnorodność nie jest atutem albumu. Raczej nie zauważamy tu wykroczeń w kierunku bardziej rozbudowanych partii. Ponad półgodzinny materiał to zwarty atak dźwięków, czasem rozłożonych charakterystycznie dla post metalowego rzemiosła, a czasem przeszywających umysł w postaci piłującego tremolo. Proste połączenia dźwięków w efekcie stwarzają niezwykle intrygującą podwalinę. Ważną rolę odgrywa tutaj klimat, który chwyta za rękę i nie chce puścić aż do samego końca. Jest głęboko, niezwykle dusząco, jednak po wielu próbach oswojenia się z materiałem, momentalnie wypływamy na nieco płytsze wody. Myślę, że w przesycie przedsięwzięć związanych z eksperymentowaniem na płaszczyźnie black metalu, rozwiązanie prezentowane przez Hexis jest jak najbardziej akceptowalne. Przemawia za tym fakt, że wraz z momentem zapoznania się z materiałem możemy jedynie narzekać na poczucie niedosytu niżeli przesytu.Hexis band

Niektórzy uważają, że ewolucja w przypadku poszczególnych gatunków muzycznych nie jest potrzebna, gdyż dany nurt traci przez to na wartości. Idealnym przykładem jest właśnie black metal i jego „kultowe” oblicze. Myślę, że fanatycy gatunku będą mieli masę zastrzeżeń do warsztatu Hexis. Jednak na szczęście są też tacy, co wszelkie zasady, reguły i dogmaty mają w głębokim poważaniu, dzięki temu przyczyniając się do sprawnego przebiegu procesu ewolucji. Hexis bezapelacyjnie zalicza się do tych drugich, udowadniając, że muzyka ambitna to przede wszystkim ta, która odrywa się od ustandaryzowanego nurtu i stwarza szanse na rozwój zupełnie nowych form muzycznego wyrazu.

Adam Piętak

Cztery i pół