HATE THEM ALL – Terrorist (Old Temple Records)

U niektórych miłość do muzyki objawia się w patologicznej nienawiści do ludzkości. I właśnie z takiej nienawiści zrodziła się twórczość Hate Them All, który to zespół debiutuje krótką, ale cholernie intensywną płytką, dobrze rokującą zapleśniałej i wilgotnej scenie old skvlowego death metalu.

Hate Them All bardzo skutecznie bawią się w mizantropów, ukrywających przed światem swoją tożsamość. Wiadomo jedynie, że „Terrorist” to pierwsze demo grupy i że zespół pochodzi z Polski. Ok., skoro tak, to zapominamy o personaliach i skupiamy się na dźwiękach.

Muzyka HTA to nienawiść, piana na ustach i stare, zapleśniałe granie sprzed blisko dwóch dekad. Nieważne, czy nazwiemy to old schoolowym death metalem, czy black’ową zarazą na punkowych resorach, wszystko sprowadza się do graniczącego z recydywą, maniakalnego wyciągania z przeszłości tych dźwięków, które w najlepszym stopniu obrazują degradację, zniszczenie, zgniliznę i wynaturzenie. Toporne, pięknie zakurzone riffy, przytłumiona sekcja, stare blasty i dużo punkowego galopowania. Krótkie kawałki i konkretny przekaz. I to byłoby na tyle, gdyby nie drobne zaskoczenie, które szczególnie w utworze „Black Metal Terrorist” nieźle mnie zakręciło. Chodzi o świetnie, wyrywające z butów, bardzo groovy zwolnienia, które jako żywo kojarzą mi się z patentami stosowanymi przez Misery Index, szczególnie na ich pierwszych płytach. Z jednej strony totalnie nie pasujące do reszty, z drugiej wprowadzające element świeżości i zmieniające klimat kawałka. Podobny patent pojawia się też w „War”. Nie wiem, czy to przypadek, czy świadomie zespół chciał złamać konwencję, ale wyszło całkiem ciekawie. Oby więcej takich zaskoczeń czekało na nas na płycie długogrającej. Wtedy może być – że użyję kolokwializmu – grubo…

Arek Lerch 3,5