HAIL OF BULLETS – III: The Rommel Chronicles (Metal Blade)

Gdyby tytani metalowej pracy z Hail of Bullets kwaterowaliby nie w Holandii a w Polsce, mieliby teraz dużo – delikatnie rzecz ujmując – darmowej, nikomu nie potrzebnej reklamy. Zespół metalowy tytułujący swoją płytę w ten sposób przecież aż się prosi o oskarżenia dotyczące propagowania tych czy innych doktryn. Jednak wychodzi na to, że w Europie wielbicieli teorii spiskowych jest mniej niż u nas i nikt nie rzuca w ten swoisty death metal all star band błotem. Zespół zbiera się raz na jakiś czas i w spokoju tworzy kolejne, doskonałe porcje old school death metalu. Najnowsza płyta „III: The Rommel Chronicles” to rzecz wręcz wyśmienita.

Powiedzieć, że Hail of Bullets to załoga doświadczona to tak jakby opisać menela spod dworca umiarkowanym zwolennikiem alkoholu. Załoganci tworzący ten ansambl zjedli na takich dźwiękach i zęby i włosy, bez grama przesady powiedzieć można, że są to odpowiedni ludzie na odpowiednim miejscu. Jeśli w innym przypadku powiedziałbym, że muzyka jaka wypełnia „III: The Rommel…” trąci nieco piwniczną stęchlizną, w przypadku tego zespołu ani przez chwilę nie spodziewałem się innej, dźwiękowej patologii. Hail of Bullets w najlepsze rozsmakowali się w próbie stworzenia old schoolowego absolutu i z płyty na płytę coraz bardziej się do tego celu zbliżają.

Czołgi ruszają powoli i z ogłuszającym chrzęstem budzącej się do życia stali rozpoczynając kanonadę. Nie ma tu miejsca na tak popularne dziś techniczne łamańce czy inne nowomodne wynalazki. Jest brud, ciężar i w sumie proste tempa, na których osadzają się toporne acz bujające gitarowe riffy. Album ten bardzo przypomina genialny „Those Once Loyal” i to nie tylko w bezpośrednich podobieństwach muzycznych a w bardzo specyficznym feelingu, którym jest po prostu przesiąknięty.

„III: The Rommel…” nie przynosi żadnego zaskoczenia lecz w zamian daje bardzo wiele muzyki esencjonalnej na bardzo wysokim poziomie. Dla fanów old schoolowego death metalu pozycja obowiązkowa.

Wiesław Czajkowski

Pięć