H2O – Use Your Voice (Bridge Nine)

Melodyjni punkowcy z H2o przez lata swojej działalności na scenie i niezbyt burzliwej, acz szczęśliwie prowadzonej kariery, dorobili się pokaźnej rzeszy fanów, stojących murem za swoimi ulubieńcami. Istniejąca od ponad dwudziestu lat ekipa dorobiła się siedmiu albumów i łatki zespołu, który jak żaden inny dba o hardcore’owy etos. Chwała im za to, bo w mocno skomercjonalizowanym świecie, ich postawa jest co najmniej godna pochwały.

Siódmy krążek w dorobku Nowojorczyków nie przynosi absolutnie żadnej zmiany. Ba! Jestem w stanie pokusić się o stwierdzenie, że panowie celowo zatrzymali się w miejscu i od czasu (już) legendarnego „Nothing To Prove” sprzed siedmiu lat, kurczowo trzymają się estetyki, która pozwoliła wejść na hardcore’owe salony. Nie żeby wcześniej mieli z tym problemy, ale ilość nośnych utworów na tamtej płycie i stosunek wkurwienia do melodii był niczym pilnie strzeżona receptura największej korporacji – po prostu – mają patent na takie granie jak nikt inny. „Use Your Voice”, album dedykowany wszystkim buntownikom chcącym zademonstrować swoją rację, w żadnym wypadku nie odstaje od przyjętej formuły. Powiem więcej, jest zintensyfikowaniem wszystkiego, co do tej pory lubiliśmy w H2o najbardziej.H2O

I tu stajemy przed swego rodzaju ścianą, bo sympatia do zespołu nakazuje album chwalić, obiektywizm ganić za absolutny brak progresu – tym bardziej, że ostatni, autorski materiał wyszedł spod ich rąk w 2008 roku, a czysto recenzenckie podejście wymusza delikatną obojętność. Wszystko co zawarto w premierowych jedenastu utworach, słyszeliśmy milion razy. Chwaliliśmy deskorolkę, luźny styl życia, ceniliśmy wartości rodzinne i scenowe unity a co najważniejsze, nie po raz pierwszy i ostatni udzielaliśmy sobie głosu w kwestiach mniej lub bardziej ważnych. H2o daleko do zespołu z przekazem, zwłaszcza politycznym czy społecznym, ale w prosty sposób udaje im się zawrzeć clue danego tematu. Młodzi rebelianci z pewnością łykną ten materiał jak pelikan, stare wygi podejdą do niego z przymrużeniem oka, a prasa z mety wystawi siódemkę albo ósemkę za samo „Still Dreaming”.

Hymnów spod znaku H2o nigdy dość, ale nawet najlepszym trzeba czasem powiedzieć basta i poszukać sobie nowych idoli. W przypadku H2o emerytura im nie grozi, ale młodych gniewnych już nie powstrzymają. Póki co, „Use Your Voice” to kolejny soundtrack do jazdy na deskorolce. Melodyjny, szybki czasem zerkający w quasi-metalową stronę „#NotRealLife”, a przede wszystkim, pozytywny jak żaden inny.

Grzegorz „Chain” Pindor

Trzy i pół