GRUESOME – Dimensions of Horror (Relapse Records)

Retro, stara szkoła, najprawdziwszy death metal z tamtych lat… Ileż można? Ale zaraz, zaraz, czy w ogóle wypada mi narzekać? A kto z drżeniem łydek słucha płyt Death Breath, Tormented, Bastard Priest? Kto pisał pochwalny artykuł o zespołach-klonach? Kto tupał laczkiem i pogwizdywał na zeszłotygodniowym koncercie The Dead Goats? Przecież słuchając „Dimensions of Horror” powinienem ronić krokodyle łzy radości, skąd więc ta nieczułość?

Patrząc na wieloletni chlubny dorobek lidera Gruesome (a także przede wszystkim – Exhumed), Matta Harvey’a, jego muzyka zawsze była po łokcie zanurzona w bliższej lub z czasem dalszej metalowej przeszłości. Wytykanie mu jazdy na znanych patentach byłoby więc głupie jak okładka „Savage Land”. Pozory jednak mylą. Jeśli nawet Exhumed zaczynał z pozycji opisywanych jako „miks dwóch pierwszych albumów Kreator z dwoma pierwszymi albumami Carcass”, to „Gore Metal” nie był prostą sumą pomysłów ukochanych zespołów i już na starcie dysponował rozpoznawalnym brzmieniem. Nawet w pociesznym Dekapitator Harvey gotował thrashową zupę według własnego przepisu. Na ich tle Gruesome jest tylko prostym hołdem dla „Leprosy” i „Spiritual Healing”, a „Dimensions of Horror” to tylko suplement do debiutanckiego albumu – i niewiele ponad to. Nie miałbym z tym problemu, gdyby te sześć numerów w jakimś stopniu dorastało do wielkości swojego wzorca, co nie jest niemożliwe, historia zna takie przypadki. Ot, „Freakery” Cretin nie tylko wyciągnął zewłok Repulsion, ale potrafił tchnąć weń własną, charakterystyczną nutę. Mimo najszczerszych chęci nie powiem tego samego o Gruesome, choć ta ep-ka swoje momenty ma. Matta z kolegami i koleżanką stać jednak na więcej.Gruesome band

Tak naprawdę o „Dimensions of Horror” będziecie mieli taką samą opinię, jaką mieliście o debiucie Gruesome – podobnie jak cały ten wywód prowadzi do tych samych wniosków, które wysnuł red. Spryszak w swojej recenzji. Schuldinerowscy ultrasi pomachają piąchą w powietrzu, choć wątpię, by ktokolwiek pamiętał o Gruesome tak, jak pamięta się o Cretin, Lock Up, General Surgery, Haemorrhage. Reszta i tak wybierze objazdowy cyrk pt. Death DTA. Ja rozumiem, że po latach siania przychodzi czas na plony, ale Matt, chłopie, ogarnij się, kurde flak.

Bartosz Cieślak

Trzy i pół