GRIDLINK – Orphan (Hydra Head)

Założony w 2004 roku w New Jersey zespół nie doczekał się zbyt pokaźnej dyskografii, jednak dwa dotychczasowe albumy, z szczególnym naciskiem na najnowsze dzieło to solidna dawka dobrze zagranego grind core’a. Choć raczej nie dodawałbym do tego określenia słowa „techniczny”…

Nadużywanie przez recenzentów czy też speców od marketingu firm płytowych pewnych określeń to już stały punkt programu. W przypadku Amerykanów słówko „techniczny” mogłoby sugerować, w kontekście uprawianej stylistyki, jakieś szczególnie powikłane muzyczne ścieżki. Tymczasem otrzymujemy w sumie dość standardowy, choć niewątpliwie doskonale zagrany grind core. W dobie eksperymentowania z formą, tworzenia eklektycznych mieszanek dezorientujących słuchacza, „Orphan” przynosi zestaw szaleńczo krótkich, dobrze zaaranżowanych kawałków. Erupcje hałasu generowanego przez Gridlink, są bardzo zdyscyplinowane. Słuchając zespołu nie ma się wrażenia obcowania z chaosem, co w przypadku płyt z muzyką grind core jest niemal oczywiste. Z jednej strony daleko Gridlink do szaleńców typu Noisear, Psudoku czy nawet Rotten Sound (szczególnie z okresu „Murderworks”…), jednak ich dźwięki mają plus w postaci wysokiego czynnika „muzyczności”. Przy zachowaniu kompozycyjnego ADHD, spuszczeniu z cugli perkusisty, nadal słychać tu wyrazisty riff, co wcale nie umniejsza – na szczęście – brutalności. Z drugiej strony nie ma tu też żadnych zaskoczeń, nieoczywistych rozwiązań czy nietypowych poszukiwań. „Orphan” to solidna dawka zagranego w XXI wieku grind core’a. Tylko tyle i aż tyle…

Arek Lerch 4