GOVERNMENT FLU/POISON PLANET – Government Poison E.P. (Refuse)

Jak zwykle w temacie – dobrego punk rocka nigdy za wiele. Nasi krajanie upodobali sobie mały, winylowy format i raczą nas kolejną płytką, tym razem dzieloną z Amerykańskim Poison Planet. Czyli – punk rock i hardcore na poziomie i bez pudła, choć – jak zwykle – Government Flu górą.

Z grzeczności najpierw o gościach. Poison Planet to chicagowski, bardzo zaangażowany band, straight edge, prawa zwierząt itp. Wszystko spoko, choć muzyka jakoś mi nie wchodzi, głównie ze względu na niezbyt chwytliwe riffy. Wykonanie jest za to nienajgorsze. Najlepiej zespół wypada w tych wolniejszych, bardziej pokombinowanych tematach, szczególnie dobrze jest w „Servant Class Citizen” (skądinąd traktujący o bolączce trawiącej współczesne społeczeństwa…) i we wstępie do „Death of Ideas”. Słychać, że band swoje już przeszedł i ma zaplecze, jednak w ogólnym rozrachunku nie wypadają te kawałki jakoś przekonująco.

Government Flu – cóż, jako, że od lat jestem przekonany, iż ten zespół to nasz najlepszy, hc/punkowy towar eksportowy, nie mogę i tym razem napisać złego słowa. Może nie trzasnęła mną ta płytka jak poprzedni mały krążek „Holes”, ale i tak jest znakomicie. Na dobry początek wolne intro i szybki, rewelacyjnie – jak zawsze – zaśpiewany „They Know Best” z fajnym załamaniem w środku. Równie stylowy jest „Random Acts”. Zespół, bazując na szybkim i bardzo dobrze zagranym punku, zawsze pamięta, żeby gdzieś tam wtrynić zagrywki, załamujące aranż, zmieniające kierunek numeru; niby proste rozwiązania, ale zagrane z pomysłem i zawsze fajnie zaskakujące. Tak powinno grać się punka w 2013 roku. Na koniec krótki „New Barbarians” – wolny groove, doskonały riff. Bardzo koncertowe numery – słyszałem! – bardzo dobre wykonanie i fajne, naturalne, acz selektywne brzmienie. Ta strona splitu zdecydowanie bardziej mi odpowiada. Tylko czekać na kolejne nagrania, miejmy nadzieję, że będzie to długograj. Przed zespołem wakacyjne wojaże poza naszym krajem, zatem jeśli macie możliwość zobaczenia tej warszawsko (3/4) – drezdeńskiej (1/4) załogi – nie przegapcie.

Arek Lerch

Trzy

 

Cztery i pół