GOVERNMENT FLU – Are You Sorry Now? (Nikt Nic Nie Wie)

Punk rock to muzyka, która, by wzbudzać odzew i zainteresowanie oraz ferment, musi stale ewoluować. Przez dziesięciolecia mogliśmy obserwować powolne zmiany, które z prostych, dwóch, trzech akordów doprowadziły najbardziej rebeliancką muzykę do skurwionej postaci ostatniej dekady. Metalcore, emo i tym podobne wynalazki mają ponoć wspólne, punkowe korzenie, jednak trzeba dokopać się samego piekła, żeby je zobaczyć.

Government Flu zamiast bawić się w satanicznych archeologów i kopać w poszukiwaniu tychże korzeni, zrobili rzecz zupełnie prostą i z pozoru banalną. Powrócili mianowicie do czasów, kiedy punk oznaczał punk i był muzyką inspirującą, energetyczną a nade wszystko myślącą. Już poprzednia ep – ka „Fuck Poetics” dawała dobry obraz tego, czym jest fenomen GF. Tym razem, za sprawą pełnowymiarowego materiału możemy się przekonać, że potencjał grupy jest ogromny i bynajmniej nie do uleczenia.

Nie będę w tym przypadku wymądrzał się, jakie inspiracje powodowały GF i co słyszę w ich nagraniach. A to dlatego, że najważniejsza jest energia i czysta, punkowo – hard core’owa nuta, jaka wybrzmiewa w tych nagraniach. Słychać, że muzycy starli się uchwycić klimat z początków sceny, że fascynują się w dużej mierze amerykańskim podziemiem, że słychać (a jednak…) tu Black Flag. Dość… Krótkie, zwarte uderzenia, w dużej części nie wychodzące ponad minutę, świetne zgranie i wchodzące w głowę riffy. W zespole jest nowy perkusista, znany z różnych składów Marek Sarba i za jego sprawą muzyka GF zyskała potężny ładunek energetyczny. Riffy Marcina i basowe pochody Huberta to klasa sama w sobie, doskonała znajomość punkowych korzeni i lekka, podskórna melodyka. Wyróżnić za to muszę Rafała, bo zaśpiewał moim zdaniem fenomenalnie, łącząc pięknie punkowego ducha i zadziora hard core z nienaganną dykcją, świetnym feelingiem i frazowaniem.

Wszystko razem powoduje, że „Are You Sorry Now” to elementarna wręcz esencja punka i hard core’a w zdecydowanie starym wydaniu. Nie uświadczycie tu szalonych i technicznych zagrywek, nie ma melodyjek, nie ma wreszcie grama metalu. A i tak Government Flu bije na głowę wszystkich tych „poszukiwaczy” szczerością i radością grania. A przy tym to bardzo sprawny, koncertowy zespół, który doskonale wie, na czym ma opierać się punk rockowy ansambl. Skoro jednak mowa o płycie, warto wspomnieć też o brzmieniu materiału. W tym wypadku słowo „surowy” nabiera zupełnie nowego znaczenia. Bo okazuje się, że można zrobić nagranie surowe a przy tym dynamiczne, selektywne i agresywne. Czyste a jednak zostawiające miejsce dla brzmieniowego brudu. Dzięki takim materiałom określenie „punk” przestaje się kojarzyć z siermięgą i może wreszcie sprowokuje młodych i niedoedukowanych, by sięgnąć do nieco innych płyt niż Hatebreed czy Caliban…

Arek Lerch