GOETIA – Theurgia Goetia (Old Temple Records)

Goetia to kawał historii polskiego black metalu, sięgającej zamierzchłych lat 90 – tych. Po latach hibernacji zespół powstał ze zgniłego grobu i ponownie próbuje zainfekować swoimi bluźnierstwami maniaków ekstremy. Czy uda mu się ta trudna sztuka w dobie totalnej komercjalizacji zagęszczonej do granic możliwości, metalowej sceny? Trzymamy kciuki.

Założony w 1996 roku band doczekał się kilku wydawnictw, w tym  jedynego długograja o znaczącym tytule „Hail Satan”, wydanego w 2001. Nie wiem, czy za duże było ciśnienie, czy właśnie kompletny brak zainteresowania, bo już rok później grupa zakończyła działalność. Na sceny powróciła w 2008 a teraz promuje najnowsze dzieło, czteroutworową, limitowaną ep – kę mającą przypomnieć o istnieniu zespołu. Jak łatwo się domyślić, nie ma tu grama litości. Zatęchły klimat, mrok i obłąkane blasty to dla zespołu norma. Czasami trafi się  lekkie zwolnienie jak w znanym z pierwszej demówki „Hawk – Haeded God Enthroned”, jednak szybko włączone zostają najwyższe obroty, podobnie zwarty jest świetny „50 000 Breaths”, który przywołuje na myśl dokonania Infernal War. Podobna jest zaciekłość, wewnętrzne napięcie i nienawiść ziejąca z dźwięków. Najciekawszy jest za to rozbudowany, zawierający kilka fajnych pomysłów aranżacyjnych „Paths of Seth”, który w zamyśle jest drugą częścią kawałka znanego z demówki wydanej w 2000 roku.

Być może zespół niczego nowego tu nie wymyślił a i posiłkowanie się starym nagraniem w kontekście krótkiej w sumie płyty jest trochę słabe, jednak jako wizytówka i zapowiedź nowego ataku „Theurgia Goetia” sprawdza się znakomicie.

Na koniec wspomnieć muszę o dwóch kwestiach. Po pierwsze o warstwie lirycznej, która jak zwykle w przypadku tego zespołu do łatwych i przyjemnych nie należy (chrześcijanie nie mają czego tu szukać…) i wydaniu płyty, które zwraca uwagę świetnym ornamentem umieszczonym na srebrnym dysku. Drobny gadżet a cieszy. Udany powrót z piekła…

Arek Lerch 4