GIFT OF GODS – Receive (Peaceville)

Przy całej mojej sympatii dla Nocturno Culto, „Receive” wydaje się potwierdzeniem oczywistej prawdy, że każdy z nas ma gorsze dni i nawet ci najbardziej utalentowani muszą od czasu do czasu wypuścić spod palców rzecz przypominającą o tym, że są tylko ludźmi. Być może powinienem lepiej budować napięcie i swojej opinii nie zdradzać już w pierwszym zdaniu recenzji, ale i tak myślę, że więcej w tej pisaninie będzie fajerwerków niż w opisywanej przeze mnie muzyce.

Celowo trochę „przykozaczyłem” we wstępie, żeby rozjuszyć tych bardziej wrażliwych czytelników i wyrwać ich z jesienno – zimowego otępienia, aby nie przespali czasem swojego krótkiego życia. Ciskajcie we mnie piorunami, ale skoro nawet tak bezkrytyczny dotąd miłośnik twórczości Nocturno Culto nie potrafi się zachwycić tą muzyką, to co dopiero przeciętny fan muzyki metalowej, dla którego Darkthrone jest zespołem jednym z wielu. Irytuje tutaj już wstawione na okładce przed nazwą „Nocturno Culto’s…”, tak jakby autor tego dzieła miał być ważniejszy niż ono samo. Wiem, marketing rządzi się swoimi prawami, ale mówimy jednak o czymś, co powinno wyryć trwały ślad na duszy, a nie tylko nietrwały na portfelu. Żebyśmy się źle nie zrozumieli, nie posądzam w tym momencie Nocturno o próbę zarobienia kilku dodatkowych srebrników, bo wątpię, aby za tymi nagraniami stały tak niskie pobudki. Czepiam się po prostu jednego z detali, bo ta muzyka nie jest w stanie mnie porwać, choćby nie wiem jak głęboko była wypruta z trzewi jej autora.

Co by o niej nie pisać, „Receive” brzmi jak odrzuty z sesji nagraniowej „The Underground Resistance”. Dobre pomysły mieszają się ze złymi lub nijakimi i posklejane są miejscami w dziwny sposób. Brakuje tu perkusyjnego polotu Fenriza, który w tym kontekście zdaje się pełnić w Darkthrone rolę osoby trzymającej muzykę w ryzach, a jednocześnie dodającej jej energii. I choć jako kompozytora nieco bardziej cenię Nocturno, to w przypadku opisywanych tutaj, solowych dokonań tego ostatniego, potwierdza się stara prawda, że co dwie głowy to nie jedna. Najlepiej zresztą wypada wśród tych utworów przeróbka „Looking for an Answer” zespołu Universe, której wierności względem oryginału oceniać nie będę, gdyż znam jedynie twórczość polskiego zespołu posługującego się takim szyldem. Podobno pierwotnie piosenki zawarte na „Receive” miały być kontynuacją ścieżki dźwiękowej do filmu „The Misanthrope” i wydaje mi się, że tamten kierunek byłby ciekawszy niż przepuszczenie tych pomysłów przez filtr dzisiejszych heavymetalowych fascynacji muzyka Darkthrone. Ale nie ma co gdybać…

Nie ulega wątpliwości, że recenzowana przeze mnie ep-ka jest czymś istotnym dla jej autora, ale dla przeciętnego fana Darkthrone będzie ona jedynie niezobowiązującym suplementem do twórczości tego zespołu. Być może kogoś zachwyci ona w większym stopniu niż mnie, ale nie podejrzewam, aby wielu spośród was usłyszało w tych dźwiękach choćby namiastkę tego, co słyszy w nich ich twórca. „Receive” to kartka wydarta z pamiętnika kogoś, kto nie ma z nami wiele wspólnego. Można ją przeczytać, ale raczej obejdzie się bez wzruszeń. Co najwyżej wystąpić może wzruszenie ramionami.

Michał Spryszak

Trzy i pół