GENERAL SURGERY – A Collection of Depravation (Relapse)

Pobieżny ogląd dziwnej biografii General Surgery pozwala wychwycić dużo więcej niż ponad dziesięcioletnią przerwę w działalności. Dziwnym trafem, ci Szwedzi zawsze idealnie rozmijali się z modą na granie, jakiemu od zawsze byli wierni; można by obstawiać pieniądze, że jeśli zapowiadają nową płytę, to grindcore jest w odwrocie i w najbliższych miesiącach fanom przyjdzie najwyżej ziewać pod nowe splity Agathocles. Czas pokaże jak to będzie z anonsowaną na 2012 nową EPką General Surgery, zaś na osłodę pustynnej spiekoty w gatunku Relapse funduje świetny składak nagrań z ich pomniejszych wydawnictw, demówek, kompilacji i wszelkiej maści rozsianej drobnicy z „poreaktywacyjnych” czasów.

Jeśli słyszeliście którekolwiek z wydawnictw General Surgery ery nowożytnej, to na dobrą sprawę macie już sensowne pojęcie o poziomie pozostałych. Szwedzi dawno wypracowali swój styl będący wypadkową szlachetnej patologii wczesnego Carcass z pomysłami i brzmieniem charakterystycznymi dla wiadomych tuzów ich macierzystej sceny, i styl ten wyprowadzili na wyżyny niedosiężne bulgoczącym odkurzaczom, które kilkanaście lat temu atakowały z każdego zina, podczas gdy tytani gatunku grzali kanapy. General Surgery miał – i ma do dziś – wszystko, czego brakowało zastępom goregrindowych knurów, a więc znakomite utwory naszpikowane chwytliwymi riffami, typowo „szwedzki” feeling, rewelacyjne, jadące na dwa baty wokale i świadomość, że ekstrema to nie tylko blasty, a wybebeszona goła baba sprawdza się tylko na okładce Sublime Cadaveric Decomposition. Kawałki na „A Collection of Depravation” prezentują na tyle wysoki poziom, że płyta nie brzmi jak składak, ani tym bardziej jak pamiątkowy skansen. Na dobrą sprawę numery znane ze splitów z County Medical Examiners, Machetazo i Butcher ABC dałoby się pożenić w regularny album, którego pięknie dopełniłyby umieszczone tu kowery Carnage, Xysma, Repulsion i, jakże by inaczej, Carcass. Skoro jednak znalazł się jakiś powód, by rozrzucić je gdzie bądź, tym bardziej warto sprawić sobie „A Collection…”, który dla każdego fana solidnej metalowej ekstremy z lat 90. będzie czymś więcej niż tylko uzupełnieniem kolekcji gwiazd drugiego planu, którym nigdy nie dane było zdobyć uznania, na jakie zasłużyli.

Mruczcie sobie ile chcecie, że najwyższa punktacja przynależna jest wyłącznie albumom kanonicznym, klasyce klasyki oraz „Reign in Blood”… Jeśli już koniecznie muszę wymierzyć jakość muzyki cyferkami, to „A Collection of Depravation” wlepiam uczciwą szóstkę, bo nie słyszę na tej płycie nic, co by mi się nie podobało, nie mam ochoty przeskoczyć do następnego utworu, nie zieje mi w twarz przepaść między kowerami klasyków a autorskimi kompozycjami. Generał Chirurgia przypomina, że death/grind to nie tylko Dying Fetus, muzyczny gore nie musi mieć twarzy półprzytomnego Czecha w czapce i sandałach, a Haemorrhage i Exhumed mają wybitnie uzdolnionego starszego przyrodniego brata.

Bartosz Cieślak   6/6