GALLILEOUS – Necrocosmos (Epidemie)

Pochodząca z Wodzisławia Śląskiego kapela nie jest najbardziej aktywną i produktywną grupą na polskiej scenie metalowej, ale jeśli już wypuszcza materiał, można mieć pewność, że będzie warty uwagi. Mimo, że Gallileous nie zaczął grać wczoraj, „Necrocosmos” to dopiero ich drugi, duży album. Wydany w 2008 roku debiut „Ego Sum Censore Deuum” to solidny krążek, choć do nowego wydawnictwa się nie umywa. W międzyczasie był jeszcze split „Unveiling the Signs” z udanym kawałkiem „Zabobon”, ale mimo to zawartość „Necrocosmos” to duże zaskoczenie.

Początki Gallileous to romans z funeral doomową estetyką, którego echa są wciąż obecne w nowych kompozycjach, ale trzeba przyznać, że zespół wypracował własny, specyficzny styl. Naturalnie można to nazywać po prostu doom metalem, ale trudno o ścisłe zaszufladkowanie. To niewątpliwie siła „Necrocosmos”. Charakterystyczny nastrój i nietypowe brzmienie rozpoznawalne są od pierwszych sekund otwierającego numeru. Kapela nie stawia na ciężar za wszelką cenę. Kto szuka ultra-ciężkich, gitarowych riffów, radykalnie niskich wokali i brutalnego uderzenia, na tej płycie tego nie znajdzie. „Necrocosmos” oferuje za to analogowe, przybrudzone i organiczne brzmienie, doprawione wszechobecnymi tłami organowymi, które jak przyprawa, nadają muzyce smaku. Ewentualne skojarzenie, które nasuwa mi się na myśl w tej kwestii to klimat „Tales from the Thousand Lakes” fińskiego Amorphis.

Agresywne wokale znane z poprzednich wydawnictw zostały zastąpione delikatnymi, melancholijnymi głosami nowego wokalisty Zgreda, znanego choćby z Iblis, oraz wspierającego go gitarzysty Stony. Tym samym muzyka Gallileous nabrała bardziej przygnębiającego charakteru i lekko bluesowych barw. Każdy z pięciu kawałków na „Necrocosmos” posiada sporą dawkę melodii a także psychodelicznych elementów. Czterdzieści minut, w których zamyka się album to intrygująca i odważna próba zrobienia czegoś zupełnie po swojemu. Choć nie powstała płyta wybitna, moim zdaniem Gallileous zasłużył na miano zespołu oryginalnego i wyznaczającego nowe kierunki.

 

Adam Drzewucki 

Cztery