FUNEBRARUM –  The Sleep of Morbid Dreams (Cyclone Empire)

Podaruję sobie zbędne pitolenie i napiszę bardzo krótko: Funebrarum to Funebrarum i jeœli pokochaliście ich wcześniej, to osracie się z radoœci słuchając „The Sleep of Morbid Dreams”. Tu nie ma gimnazjalnych pieszczot – jest brutalne napierdalanie, mielenie brzmieniem i duszenie potwornym ciężarem.

Definiowanie tego, co grają Amerykanie nie ma najmniejszego sensu. Ten zespół nie zmienił się ani odrobinkę i za to powinno się ich ubóstwiać po wsze czasy. Ich mroczny œśmierć metal to kwintesencja gatunku, oparta o zwaliste riffy gitar duetu Orlando – Medeiros i bulgoczący wokal Seana Eldridge’a. Od pierwszego na liœcie ‚Perish Beneath’ walec Funebrarum mknie krwistą nitką autostrady, mijając po kolei dobrze nam znane zjazdy – Autopsy, Devourment, Asphyx, Grave, Abscess, Carcass, Morbid Angel… ‚The Sleep of Morbid Dreams’ to po prostu kwintesencja old schoolowego death metalu, lawirującego między chaotyczną, momentami może nawet grindcore’ową pogonią gitar, a stutonowymi riffami, przewalającymi się przez głowę niczym lawina ciężkich kamieni (idealnym tego przykładem jest rewelacyjny ‚Among the Exiled’). A hula to jak jasna cholera, mimo nieodzownego brudu i chrzęszczącego – niczym piach w zębach – soundu. Ba, nawet w klasycznych dla gatunku solosach (np. ‚Grave Reaper’) czy czystych brzmieniach (np. wstęp do majestatycznego ‚Nex Monumentum’) słychać wyraŸnie każdą nutkę, każdy akord i każde szarpnięcie wajchą. Takie brzmienie to miód dla każdej kapeli, która za cel stawia sobie kruszyć czerepy maniaków swoją muzyką. Bo tu ma się, kurwa, napierdalać, a nie lulać dzieci do snu fikuśnymi melodyjkami i techniką rodem z mongolskiej filharmonii.

Ostatnio bawiłem się tak dobrze chyba przy ‚Butcher the Weak’ i tym większą radość sprawili mi Jankesi z Funebrarum. Ich drugi album to płyta z death metalem, jaki lubię najbardziej – niepohamowanym, lubieżnym, sprawnym technicznie, a przy tym pełnym goove’u i ciężkim jak stado słoni tratujących afrykański busz. Dla fanów gatunku pozycja obowiązkowa!

Dooban 5