FUKPIG – This World Is Weakening (Devizes Records)

Zanim przyjdzie nam nacieszyć się, albo wręcz zniesmaczyć kolejnym, szykującym się nagraniem piekielnego duetu Anaal Nathrakh, zorientujmy się, co słychać u muzyków dawnej wspierających wspomniany zespół podczas koncertów. Mowa tu oczywiście o Fukpig, o śmierdzącym od poczerniałego grindcore’a Fukpig.

Najnowszy materiał nie jest tak naprawdę najnowszym, gdyż został nagrany już dwa lata temu i stanowił wnętrze trzeciego albumu grupy zatytułowanego po prostu „3”. Różnica polega na tym, że został on zrealizowany ponownie w nowym w składzie i dodatkowymi utworami. Z racji, że jakimś sposobem skutecznie udawało mi się unikać trzeciego wydawnictwa Fukpig, nastał moment by spojrzeć krytycznym okiem na odświeżony materiał Brytyjczyków.

I tu moje zaskoczenie, bo w początkowej fazie istnienia zespołu traktowałem go jako kalkę AN różniącą się jedynie szczegółami. Teraz nie mam podstaw by tak bredzić. Debiutancki materiał z 2009 pod względem struktury rzeczywiście różnił się od warsztatu Anaali, jednak klimat był ten sam, nie podobny – ten sam. Fukpig było znacznie mniej wymagające i nakierowane na klimaty crustujące. Wydaje mi się, że miał to być zespół bazujący na prostych zasadach, o żartobliwym usposobieniu, stroniący od mistycznej otoczki wokół siebie. Jednak wpływ Micka Kenney’a był na tyle silny, że wiele z warsztatu AN przechodziło mimochodem na Fukpig, toteż w dwóch zespołach słychać było te same patenty. Mick Kenney, współzałożyciel Anaal Nathrakh wraz ze swoim bratem Paulem powołał do życia potwora Fukpig, jednak po 10 latach zadecydował, że już czas w całości oddać się tym pierwszym. Oczywiście, wpłynęło to na późniejszy wygląd Fukpig, dając mu szanse na autonomiczny rozwój. Wraz z kolejnymi próbami stworzenia czegoś nowego kształtował się także indywidualny styl Fukpig z klimatem własnym, nienagannym. Uwieńczeniem tego jest najnowszy materiał, drugi długogrający bez Micka, serwujący tacę obfitego necropunka.fukpig2

I co tu mamy: brak zbędnych, syntetycznych uderzeń, surowe brzmienie, ponura aura nadal wisi w powietrzu, a wokalne dialogi między muzykami napędzają ducha hardcore/punkowej wściekłości. Myślę, że właśnie tak sobie wyobrażałem ten twór, muzyka na odmóżdżenie, bez ceregieli. Konkretny przekaz, czasem z jajem („Alcohol and Necropunk”), a czasem na poważnie („In The Absence Of Your Saviour”). Groteska wisi w powietrzu, granica przyzwoitości zostaje w pełni zachowana. Najlepiej wpadający w ucho, tytułowy „This World Is Weakening” to czysta esencja, punkową energię wspiera żywiołowa melodia i skandowane refreny. Dalej jest jeszcze lepiej, „Facist Moron” to spotęgowanie mojej opinii, powtarzane w kółko hasła przypominają seans spirytystyczny, z tym, że zamiast duchów, naszym oczom ukazuje się klasyczny panczur w całej swej okazałości. Jest się przy czym powygłupiać. Całość albumu wypełniają raczej te przyjemne chwile, przyjemne w swej chaotyczności, a wysepleniona angielszczyzna niekiedy wzbudza ruch kącika ust w geście uśmiechu.

Fukpig tym sposobem zadomowił się wśród charakterystycznych i szczególnych przystanków na mapie gatunków z grindcorem związanych. Co więcej rzec? W prostocie siła, pod black metalowym płaszczem znajduje się zafajdana piwem, grindcore’owa koszulka – strój wyjściowy leży zatem jak ulał.

Adam Piętak

Cztery