FORTERESSE – Crepuscule d’Octobre (Sepulchral Productions)

Płyta kanadyjskiego trio Forteresse trafiła w moje łapy przypadkiem. Prawdę mówiąc, chciałbym zobaczyć swoją minę gdy po raz pierwszy spojrzałem na okładkę tego dzieła. Mroczne jak berło Szatana kłosy (prawdopodobnie) trzcin robią wrażenie. Chociaż w sumie dlaczego akurat trzcina ma być takim kuriozum? Black metalowcy na okładkach płyt nagminnie umieszczają drzewa, kamienie, szczyty gór… a skoro mamy wolność to…


Forteresse sami określają swoją muzę jako ambient black metal i mogę się z nimi w drodze wyjątku zgodzić. 44 minuty w towarzystwie tej formacji to czas, który spędziłem na wsłuchiwaniu się w dość monotonny, prosty i klimatyczny bm. Czas, niestety, stracony bezpowrotnie. Dodatkowo kluczowym słowem, którego użyłem w zdaniu powyżej jest „wsłuchiwałem” bowiem na płycie tak naprawdę niewiele słychać. „Crepuscule d’Octobre” ubrany jest w płaskie, trzeszcząco – szumiące brzmienie, doskonale ukrywające wszystkie ciekawe pomysły, których (starając się być obiektywnym…) kilka się na płycie znalazło. Zespół dodaje do swojej muzyki elementy folku („La Lame du Passe”) i właśnie w takich, bardziej przemyślanych utworach wypada choć trochę interesująco. Jeżeli Forteresse ma ambicje ku temu,  by być zespołem klimatycznym to kardynalnym grzechem formacji jest brak jakiejkolwiek atmosfery. Słuchając Kanadyjczyków łatwiej jest o uczucie nudy niż oczarowania mroczną czy nostalgiczną atmosferą.

„Crepuscule d’Octobre” to płyta z gatunku tych, od których dobrze jest się trzymać z daleka. Nie zrobiłem tego i mam za swoje…

Wiesław Czajkowski  1