FORMIS – Perfect Excuse

Solą metalowej, czarnej ziemi nie są odszczepieńcy, szukający z szałem w oczach wyjścia z matni zwanej po polskiemu „kanonem”, a zespoły, które czują silną więź z tradycją, potrafią ją uszanować i na jej bazie budują swój wizerunek. Nawet jeśli daleko im do oryginalności. Sosnowiecki Formis to dobry przykład na potwierdzenie powyższej tezy.

Debiutancki, wydany własnym sumptem album Formis to kilkanaście minut wypełnionych zgrabnym miksem thrash metalu z dodatkiem death’owej agresji i techniki. Począwszy od solidnej sekcji rytmicznej a skończywszy na rozbudowanych, świetnie wykonanych partiach gitarowych, Formis może stać się ulubieńcem fanów twórczości Schuldinera i tuzów amerykańskiego thrash metalu. Zespół skupia się na solidnym odegraniu kompozycji, choć od czasu do czasu pozwala sobie na zgrabne, techniczne zagrywki, rozjaśniające posępny, metalowy atak. Gitarzyści szczególnie dobrze prezentują się np. w „The Priest of Fake” czy „By Accident”. Z kolei maniacy dokonań Death przystaną przy środkowej części „R.I.P.” (czyżby ukłon w wiadomą stronę?), gdzie zespół szczególnie mocno zbliża się do twórcy „Symbolic”. Znakomicie wypada też outro „Sapphire” – tu niebanalnymi umiejętnościami popisuje się basista zespołu.

Podoba mi się, że zespół nie próbuje na siłę faszerować swoich utworów popisami, choć przecież umiejętności ma nieprzeciętne. Dzięki temu muzyka nie jest  przekombinowana, o co, niestety, w takiej stylistyce nietrudno. Wysuwający się na pierwszy plan plastyczny riff jest świadectwem umiejętności kompozytorskich kwartetu. I tak jak wspomniałem we wstępie, zespół – chyba mogę to podkreślić –  nie przejmuje się zbytnio brakiem oryginalności.

Na koniec jeszcze dwie kwestie – po pierwsze, muszę się przyznać, że jedynym elementem, który wzbudził mój sprzeciw są damskie wokalizy  (w „By Accident” i „The Round Table”). Nie chodzi o poziom wykonawczy, bo pani wokalistce niczego pod tym względem nie brakuje, ale raczej o to, że taki zabieg nie pasuje do muzyki. Ot, subiektywne spostrzeżenie. Drugą sprawą jest szeroki udział gości, którzy ubarwili muzykę zespołu. Z tych bardziej znanych warto wymienić Darona (Frontside), Sebastiana Synowca (NeVer) i Tomka Zalewskiego, który był także producentem tego materiału.

Dla fanów tradycyjnie pojmowanego thrash/death metalu, jeśli nie szukają szczególnie nowatorskich dźwięków, „Perfect Excuse” będzie miłym prezentem pod choinkę.

Arek Lerch 4