FORMER THIEVES – The Language That We Speak (No Sleep Records)

Niby nic nowego, niby pomysły tu i ówdzie znane, ale bardzo cieszy mnie nowa płyta Amerykanów z Former Thieves. Debiutancki album przynosi wszystko to, co w lekko połamanym hard core z delikatnie zaznaczonym przedrostkiem „post” może się podobać. Na szczęście, tym razem owo „post” nie oznacza smutnego plumkania na akustycznych gitarach z udziałem samplera i sfrustrowanego odejściem dziewczyny wokalisty…

Właśnie konkretne uderzenie i zdecydowane aranżacje podobają mi się na tym krążku najbardziej. Począwszy od bardzo mocnej sekcji, skończywszy na agresywnym wokaliście, FT to konkretny, „charakterny” zespół, który zręcznie przerzuca kładeczkę między współczesnym eklektyzmem i lekko eksperymentalnymi latami 90 – tymi. A jeśli eksperyment i lata 90 – te, to oczywiście, jakieś nawiązanie do noise musi tu być. I faktycznie, gdzieniegdzie partie gitar takie skojarzenia prowokują. Inna sprawa, że właśnie praca Josha Parksa to najjaśniejszy punkt płyty. Świetne harmonie, kapryśne biegniki, znakomite opanowanie lekko dysharmonicznych pochodów nadaje płycie lekkości i oryginalnego sznytu. Cieszy też, akurat w tym przypadku, brak jakichkolwiek masywniejszych, metalowych riffów. Dzięki temu płyta bardzo różni się od współczesnych, ciężarnych rytmicznymi gitarami produkcji hard core. O swobodzie panującej na „The Language That We Speak” decydują też mocno zróżnicowane aranżacje, szatkujące kawałki po linii matematycznych poszukiwaczy. Szczęśliwie, nie zgubiono tu idei podstawowej, czyli kompozycji. Wśród dziesięciu kawałków łatwo się poruszać i zapamiętać poszczególne tematy. Mnie podobają się szczególnie te, gdzie zespół w mocne, zrytmizowane struktury wplata trochę dynamicznie odmienne, lekko psychodeliczne wyciszenia, dlatego wyróżnię na tym polu „Brillant Exceptions” i szczególnie mój ulubiony „Pacemaker Tendsetter”. To jednak tak dla formalności, bo cała płyta wyszła chłopakom konkretnie i mimo krótkiego stażu na scenie (zespół powstał w 2009 roku…) pokazują bardzo dojrzałe i przemyślane oblicze.

W dobie dominacji metalu na scenie hard core i lekkiego – mimo wszystko – zagubienia sceny „post”, Former Thieves przypominają ulubioną zasadę lat 90 – tych, w myśl której można grać eksperymentalnie, kombinować i poszukiwać a jednocześnie nie tracić przy tym agresji i tzw. „kopyta”. Godny polecenia krążek.

Arek Lerch 5