FLESHWORLD/GAZERS/VISCERA/// –  split (Unquiet Records)

Jesień to tradycyjnie czas gdy premiery płytowe pojawiają się z częstotliwością wręcz nieprzyzwoitą. Pewnie jest jakieś typowo biznesowe wytłumaczenie, dlaczego akurat wtedy dobrze jest objawić światu swoje nowe muzyczne dziecko, ale osobiście wolę to, że duża ilość nowości pozwala w spokoju pożegnać się latem i wejść w czas szarości i zimna. Czy jesień martwa czy złota, rok w rok nowe płyty sypią się wtedy jak z rękawa. Jedną z takich świeżych jeszcze i pachnących farbą drukarską rzeczy jest split trzech interesujących załóg – Fleshworld, Gazers i Viscera///…

O Fleshworld mimo w sumie dość krótkiego stażu tego bandu powiedziano już całkiem sporo. Nic w tym sumie dziwnego, skoro zespół od samego początku obraca się w gronie artystycznie niespokojnych i wciąż poszukujących swego miejsca duchów. Muzyka jaką proponuje Fleshworld to niebanalne połączenie wielu ciężkich, naładowanych negatywnymi emocjami brzmień z pogranicza, które tak naprawdę ciężko jest upchnąć w jednej, nawet przepastnej szufladce. Podejrzewam wręcz, żeFleshworld dla upchnięcia inspiracji jakimi wspiera się Fleshworld mało byłoby nawet szafy jaką dysponuje ostro zaprawiona w blogowych bojach szafiarka. Trzy numery jakie zespół nagrał na split to cholernie emocjonalna porcja grania, w którym post metalowe rzępolenie spod znaku Neurosis krzyżuje się z ciężkim, ocierającym się nawet o sludge hardcore a nad wszystkim czuwa ciągle obecny duch black metalowej schizofrenii jaką legitymuje się choćby rodzima Furia. Na pierwszy rzut oka wydawać się może, że postradałem zmysły, ale tak właśnie odbieram muzykę Fleshworld. Jako skrajnie, powtórzę to po raz kolejny, emocjonalną, na swój sposób dziką i negatywną do szpiku kości. Z trzech kompozycji jakie zespół zamieścił na splicie nie jestem w stanie wyróżnić jednej konkretnej; całość tworzy coś na kształt zamkniętej formy, która pozostawia dziwny niedosyt a jednocześnie daje spełnienie. Mocna muzyka, naprawdę świetne, pełne przestrzeni i ciężaru brzmienie… No cóż, moim skromnym zdaniem Fleshworld należy do grona tych bandów, które za parę okupionych ciężką pracą lat mogą rozdawać karty w ciężkich, ambitnych dźwiękach.

Kolejny zespół, który wypełnił split trzema kompozycjami to francuski Gazers. Muzycy tego tworu sami określają swoje dźwięki jako black/punk/hardcore/screamo/crust. O ile taka nazwa może mówić równie dobrze wszystko co nic, tym razem doskonale oddaje szalony świat dźwięków Gazers. Podstawą jest tu mocny, hc/punkowy hałas, do którego zespół Gazersdodaje, ze smakiem, kolejne, coraz to bardziej drażniące uszy składniki. Grają pod tym szyldem niespełna dwa lata a już w tej chwili kompozycjami takimi jak „Rush” rozkładają na łopatki wielu konkurentów. „The Decline”, mocny hc/punkowy początek staje się tu punktem wyjścia do bardzo poplątanej rytmicznie i aranżacyjnie, bezkompromisowej kakofonii. Numer dość ciężkostrwany, ale wbija w ziemię. Kolejny „Rush” rozpoczyna się długą postfrazą, wycisza, płynie gdzieś na granicy emocji by po minucie wpaść w crust’ową rzeź z cholernie rozwrzeszczanym wokalem. Zazwyczaj jest tak, że słuchając splitu kilku kapel podoba mi się jedna a reszta to typowe zapchajdziury. Tym razem po świetnym początku w wykonaniu nieoczywistego Fleshworld doskonale podtrzymuje poziom równie niebanalny Gazers.

Trudną rolę zakończenia tak udanej produkcji przydzielono włoskiej grupie Viscera///, która może poszczycić się najdłuższym spośród trzech dzielących CD zespołów stażem, ale jednocześnie jest to też twór, który muzycznie przeszedł bardzo długą drogę. Swoją przygodę z muzyką zaczęli gdzieś w okolicach roku 2000, grając plugawy grindcore by po latach muzycznych poszukiwań dojść do dźwięków jakie prezentują dziś. Na splicie Viscera/// ukazuje się nam w odsłonie dwóch kompozycji,Viscera które bliskie są ujętej w surową, okołometalową formę, klasycznej rockowej psychodelii z lat 70-tych. Maksymalnie przegrzane analogowym ciepłem gitary plują melodyjnym hałasem balansując między prostym, niemal rockowym hałasem a dziwacznym ciężarem, który przy dużej dozie niekoniecznie dobrych chęci porównać można by do Electric Wizard. Viscera/// uprawia muzykę trudną. Z jednej strony prostą, na wskroś rockową z drugiej bardzo nieprzystępną i poplątaną z aranżacjami na pograniczu narkotycznych wizji. Dwa utwory jakie prezentuje Viscera/// to równie mocne punkty splitu co twórczość Fleshworld i Gazers.

Na zakończenie wypadałoby sensownie podsumować zawartość krążka dzielonego przez trzy bardzo dobre zespoły lecz obawiam się, że nie ma do powiedzenia już nic więcej poza tym co już padło. Ciekawa a nawet intrygująca propozycja, która co prawda łatwa nie jest, ale na tle wielu banalnie obrzydliwych płyt jakie wydają zespoły z pierwszych stron muzycznych periodyków zasługuje akurat na uwagę. Mocna rzecz i tyle.

Wiesław Czajkowski

Pięć i pół