FETO IN FETUS – Mortuary

Dzięki takim płytkom nadal traktuję zespoły „debiutujące” w Internecie jako zło konieczne i szerokim łukiem omijam wirtualne formy promocji, które tak naprawdę –  w większości przypadków – są tylko i wyłącznie efektem lenistwa i braku determinacji. Jeśli kogoś obraziłem, znaczy – mam rację.

 

Najnowsze wydawnictwo Feto In Fetus to promocyjny materiał zawierający dwie piosenki. Zespół wydał go na małoformatowym CD, skrojonym do kształtu malutkiego prostokącika – wizytówki, ze zgrabnie nadrukowaną okładką. Bardzo smakowite wydawnictwo; takie nietypowe formaty zawsze znajdują we mnie fana.

Sama muzyka, jak to w przypadku tego zespołu, to duży konkret. Pierwszy kawałek to prawdziwa, death metalowa maszyna – szybko, sprawnie z bardzo fajnym, krótkim zwolnieniem w środku. Podobnie przedstawia się numer drugi – death metalowe mielenie wpadające w niemal d – beat a przede wszystkim znowu miażdżący down beat powodują, że mimo braku jakichś wydumanych pomysłów, płytki przednio się słucha. Warto też zwrócić uwagę na brzmienie – solidne, ołowiane, selektywne i tak tłuste, że rzeczony tłuszcz musiałem zmywać z  siebie jeszcze długo po kontakcie z tym materiałem. W tak krótkiej porcji Feto In Fetus brzmią znakomicie, nie nudzą się i spełniają swoją rolę – budzą apetyt na więcej. Jeśli zespół nie zapomni odpowiednio zróżnicować całego materiału, podobnie zadba o brzmienie i wymyśli przy tym jakąś intrygującą oprawę dużej płyty, będzie to na scenie death/grind małe wydarzenie.

 

Arek Lerch