FERAL – Dragged to the Altar (Ibex Moon Records)

FERAL został powołany do życia jako black’n’roll’owy żart, kabaret w czystej postaci. Jeszcze pod szyldem Valmer and Hook muzycy opisywanej formacji nagrali kilka materiałów, które z „poważnym”, ideologicznie zaangażowanym metalowym przekazem nie miały za wiele wspólnego. Jeśli mam tutaj wyrazić swoje zdanie to niespecjalnie interesuje mnie, jaki był powód założenia projektu nazwanego FERAL. Ważne jest to, że muzyka na „Dragged to the Altar” jest naprawdę wysokiej próby…


Zawartość muzyczna „Dragged to the Altar” to rewelacyjny, old schoolowy death’n’roll zainspirowany między innymi tym, co lata temu wyniosło zespół Entombed na metalowy piedestał.  Porównanie Feral do ekipy Nicke Andersona jest jednak trochę grubymi nićmi szyte. Młodzi adepci metalowej sztuki w swojej muzyce przemycają zdecydowanie więcej rock’n’roll’owego luzu, czyli generalnie jest dobrze. Lekcje zostały odrobione i wnioski wyciągnięte nikt chyba nie posądzi tych młodych Szwedów o kopiowanie dokonań epigonów gatunku a puszczone od czasu do czasu w kierunku Entombed oczko to przecież nic złego. Naprawdę świetnie się słucha tego mało „poważnego” death metalu w wykonaniu Feral.

Na pewno nie jest to materiał przesadnie wymagający czy zmuszający do maksymalnego skupienia przy odbiorze dźwięków zawartych na „Dragged to the Altar”, ale też nie o to zawsze musi chodzić w muzyce. Słuchając hymnów z tej płyty łeb sam chodzi i gdybym miał jeszcze długie włosy (sic!!) to pomachałbym nimi dla Szatana w rytm walców w wykonaniu FERAL.

Ciekawa propozycja dla miłośników motorycznego death metalu w starym stylu, bez sztucznej pozy i z dużym luzem. Konkretnie i na temat – tak właśnie gra swoje FERAL bardzo mi takie granie pasuje; może trochę na wyrost, ale oceniam tą płytkę wysoko…

Wiesław Czajkowski 4