EYEHATEGOD – Live (MVD Visual)

Ostatni jak dotąd studyjny album Eyehategod pojawił się w 2000 roku. Prawdopodobnie w przyszłym ukaże się piąty. W oczekiwaniu na płytę głód można choć na chwilę zaspokoić, sięgając po dvd „Live”…

Jest to niezwykle surowa rejestracja dwóch koncertów z Cleveland i Baltimore z lat 2009-2010. Małe, zapchane kluby, pot leje się ze ścian, zespół ledwo stoi na nogach. To dvd to autentyczny zapis tego, czym jest Eyehategod. Kapela daje do zrozumienia, że w dupie ma komercyjne produkcje z bajerami i fajerwerkami. Obchodzi ich tylko granie ciężkiego rocka i dobra zabawa. Występy zarejestrowane są dwiema kamerami, jest dużo hałasu i przesteru; sprzęt zdaje się zaraz eksplodować, a wzmacniacze wyciskają z siebie, ile fabryka dała.

Jimmy Bower i Brian Patton z papierochami w ustach zarzynają gitary. Mike Williams obraża publiczność i wypluwa z siebie kolejne teksty. Publiczność przygnieciona sludge’ową ścianą.

Na set składają się numery ze wszystkich czterech płyt kapeli. Jest „Depress”, „Left to Starve” czy „Children of God” z pionierskiego debiutu „In the Name of the Suffering”. Z ponadczasowego “Take as Needed for Pain” lecą między innymi “Blank”, “Sister Fucker”, “Kill your boss” oraz “White Nigger”. Z “Dopesick” dostajemy “Dixie Whiskey”, “Lack of Almost Everything”, a z “Confederacy of Ruined Lives” takie numery jak “Blood Money” czy “Jack Ass in the Will of God”. Razem dwadzieścia kawałków…

Zamiast modnych „making of” czy wywiadów, jako bonus, dostajemy trzy numery z występu z Wiednia i trzy półprofesjonalne klipy, których nie pokazałoby żadne MTV.

Adam Drzewucki 3