EXQUIRLA – Para Quienes Aun Viven (Superball Music)

Raz na jakiś czas natrafiam na płytę, która być może nie przywraca mi wiary w gatunek, ale sprawia, że post-rock nie przedstawia mi się tylko jako dogorywający trup. Możliwe, że to tylko ostatnie tchnienia przyszłego nieboszczyka, z drugiej jednak strony koniec nurtu wieszczono tak naprawdę zanim się na dobre rozkręcił, a ten wciąż trwa i wciąż trafiają się całkiem niezłe albumy. Do grona zespołów, które w jakiś sposób próbują pchać do przodu ten wózek bez kół zaliczyć też trzeba hiszpańską grupę Exquirla, której to debiutancki album może być niczym lufcik uchylony w zatęchłej piwnicy.

„Para quienes aun viven” to album wyłamujący się z typowego, post-rockowego schematu, odrzucający mozolne konstruowanie klimatu wieńczone ścianami dźwięku. Więcej tu za to piosenkowości, bardziej progresywnych struktur i przede wszystkim wyraźnej chwytliwości – na czoło wysuwa się singlowy „Un hombre”, który spokojnie mógłby sobie lecieć w wieczornych audycjach Trójki. Muzyka Exquirla naznaczona jest południową żywiołowością i temperamentem, brzmi bardzo emocjonalnie, poetycko i malowniczo. Słychać to chociażby z zamykającym całość „Europa Munda”, w którym charakterystyczna pasja jest najbardziej wyczuwalna. Dużą wartością dodaną albumu jest lekkie smagnięcie go folkowym pędzlem, co sprawia, że debiutancki krążek Hiszpanów brzmi bardziej organicznie. Nie to jest jednak najważniejsze. Na „Para quienes aun viven”  główną rolę odgrywają chwytające za serce melodie, zamknięte zarówno w pełnych pasji partiach wokalnych Nino de Elche, jak i znaczone przez bardzo przestrzenne gitary. A propos pana de Elche – warto podkreślić, że facet dysponuje naprawdę ciekawą manierą. Raz brzmi jak zniszczony życiem, pełen smutku śpiewający poeta, kiedy indziej natomiast rozbudza w sobie mnóstwo żaru i wybucha pełnym emocji, głębokim głosem. To między innymi dzięki niemu „Para quienes aun viven”  ma tak wyraźny ładunek emocjonalny.band

Oczywiście, można się przyczepić do pewnej naiwności i banalności tych dźwięków, ale czy post-rock niemal z założenia, z tym całym swoim nieco bajkowym klimatem, nie jest nieco naiwny? Zgadzam się, Exquirla ucieka się w głąb marzeń jakby jeszcze dosłowniej, ale chyba dzięki temu te odrealnione opowieści wydają się tym bardziej fascynujące, im bardziej są oddalone od prawdziwego świata. Nie jestem tylko przekonany, czy bajka Exquirla ma tak naprawdę szczęśliwe zakończenie.

Michał Fryga

Cztery i pół