EVOKEN – Atra Mors (Profound Lore)

Tytułowy kawałek otwierający piąty studyjny krążek Amerykanów daje jednoznaczny sygnał, że pomimo tego, że funeral doom metal jest mocno konserwatywnym podgatunkiem hałasu, można w jego ramach nagrywać jeszcze wstrząsające i ważne płyty. Taka właśnie jest „Atra Mors”.

Pogrzebowy doom to rzadki fach, ale zespoły, które poświęciły mu swoje życie twórcze należą do wąskiej elity wyjątkowo bezkompromisowych artystów. Na medale w tej dyscyplinie mroku, obok Evoken rzecz jasna, zasługują przede wszystkim Anglicy z Esoteric oraz Australijczycy z Mournful Congregation. Fakt, że dwie ostatnie kapele wydały pod koniec 2011 roku doskonałe albumy (odpowiednio „Paragon of Dissonance” oraz „The Book of Kings”), choćby teoretycznie wytworzył ciśnienie wokół Evoken oraz bezsprzecznie podniósł poprzeczkę w zawodach w kategorii: „jeszcze wolniej, jeszcze ciężej, jeszcze bliżej piekła”.

Pochodzący z New Jersey muzycy nie mieli łatwego zadania. Nie tylko dlatego, że konkurencja nagrywa kapitalne płyty. W dużej mierze dlatego, że ich dwa rewelacyjne, poprzednie albumy, „Antithesis of Light” z 2005 oraz „A Caress of the Void” z 2007 roku, przesunęły granice muzycznego horroru i cierpienia tak daleko, że trudno było sobie wyobrazić, że mogą je czymkolwiek przebić. Czy udało im się je przeskoczyć to kwestia dyskusyjna. Nie ma jednak wątpliwości, że „Atra Mors” to pogrzebowy kolos majestatycznie wlokący się ku schyłku wszystkiego, co żywe i ludzkie. W muzyce Evoken nie ma nadziei, nie ma choćby grama optymizmu, ani jednej nuty, w której można by doszukać się melodii. Jest desperacja, ostateczność i chęć zgaszenia słońca raz na zawsze.

W każdej z sześciu kompozycji oraz dwóch introdukcji, które składają się na ten blisko siedemdziesięciominutowy krążek, jest wszystko, czego należy oczekiwać od przygniatającego, doom metalowego eposu. Niespieszne tempo, narastająca atmosfera mroku i niepokoju, wielotonowe riffy zastygające jak posępne pomniki z betonu, nieludzko niskie wokale, przy emisji których płuca zamieniają się w śmietnik. Nic tylko żyć i umierać wraz z Evoken.

 

Adam Drzewucki