EMPTINESS – Error (Dark Descent)

Wyzwanie, którym jest pisanie o takich zespołach, jak Emptiness polega na tym, że cholera wie jaką przypiąć im łatkę. Death czy black metal, te określenia nie mają tu racji bytu ponieważ Belgowie wyjątkowo łatwo zdają się przekraczać granice między gatunkami i chwała im za to.

Niecałe czterdzieści minut, które składają się na „Error” to wycieczka do jądra ciemności, gdzie na słuchacza czekają wszelkiej maści tortury dźwiękiem. Są to jednak cierpienia nad wyraz stymulujące i ekscytujące.

Dysponujący bardzo mocno przesterowanym brzmieniem i nieograniczoną wyobraźnią (broń boże nie progresywną…) kwartet z Brukseli, na swojej trzeciej płycie, udowadnia, że w metalu można robić coś nowego i odbiegającego od wszystkim dobrze znanej sztampy, jednocześnie twardo trzymając się tego, co w gatunku najważniejsze.

Dwa pierwsze numery, „Deafer” oraz tytułowy „Error”, a potem „It and I” czy „Worst”, są czarne jak smoła. Słuchacz zostaje uwięziony w klaustrofobicznym i dusznym pomieszczeniu, z którego nie sposób się wydostać. Pozostaje poddać się ceremonii ciemności i wciągnąć do płuc mrok, którym oddycha Emptiness. Schizofreniczna atmosfera tych kawałków, jak choćby „Dissolution” czy „Low”, to kapitalnie działająca odtrutka na banalne granie oparte na zasadzie zwrotka, refren, zwrotka. Tutaj nic nie jest takie proste, materiał nie jest do przyswojenia i zapamiętania po jednym przesłuchaniu.

Zakładam, że ze względu na swój nietypowy charakter i formę, nowa płyta Emptiness nie zostanie powszechnie doceniona, ale jej wartość oceniam wysoko. Jest to jeden z tych zespołów, na który można liczyć, jeśli oczekuje się czegoś poza gatunkami i sztywnymi ramami tradycji, po prostu robiący swoje, podobnie jak choćby Portal czy Deathspell Omega.

Adam Drzewucki