EMBRIONAL  – Absolutely Anti-Human  Behaviors (Old Temple Records)

Niezbyt często zdarza się by zespół nie posiadający w swoim wydawniczym CV zbyt wielu pozycji zdobył w podziemiu tak dużą popularność jaka przypadła w udziale Embrional. Może trochę przesadzam z tą popularnością, ale nie sposób przeoczyć faktu, że zespół stał się rozpoznawalny i w pewnym okresie dość często gościł na scenicznych deskach w różnych zakątkach naszego kraju. Na początku roku 2011 ekipa Embrional zaszyła się w studio by wreszcie uraczyć maniaków długo oczekiwanym, pełnym materiałem. Premierę tej płyty Old Temple zapowiada dopiero na koniec marca, lecz udało mi się już teraz zapoznać z zawartością „Absolutely…”. Powiem krótko warto było trochę poczekać…

 

Otwierający album „Possessed by Evil” zaczyna się tak, jak się tego po Embrional spodziewałem – brutalnym, death metalowym atakiem. Jednak zespół nie zawodzi moich oczekiwań i już po 30 sekundach łamie narzuconą sobie w pierwszych frazach konwencję, wywraca ją na drugą stronę czysto brzmiącą zagrywką i ciągnie dalej w łamano-szarpanym tempie, by zakończyć  kompozycję absolutną eskalacją death metalowej przemocy poprzedzoną totalnie walcującym zwolnieniem… Jeśli myśleliście, że Embrional nagra album, który da się opisać w dwóch, prostych słowach to nie macie tu czego szukać. Już pierwszy utwór to apoteoza wielowymiarowego, schizofrenicznie brutalnego grania, które mimo tego, że oparte na migoczących w oddali, klasycznych wzorcach brzmi bardzo świeżo i zręcznie wymyka się złudnym porównaniom. Każdy, kolejny krwawy ochłap rzucany przez Embrional prezentuje się równie ciekawie co wspomniany przeze mnie „otwieracz”. Mimo bogatej kompozytorsko i aranżacyjnie formy ekipa śląskich wymiataczy nie zapomina o tym, że death metal ma przede wszystkim brutalnie kopać w ryj. „Absolutely…” to cios naprawdę okrutny, nieludzki a do tego wymierzony ze śmiertelną precyzją i wyrachowaniem. Embrional na tej płycie dokonał trudnej sztuki i okiełznał prawdziwego, death metalowego demona śmierci. Oprócz brutalności płyta powala też obłąkaną i totalnie ZŁĄ aurą. Słuchając „Absolutely…” czuję ten sam zimny dreszcz co lata temu, gdy odkrywałem Deicide i Immolation. W budowaniu klimatu duży udział mają dwie kompozycje instrumentalne czyli „Necropolis” oraz „Beyond the Abbys”. Dają chwilę pozornego oddechu od wszechobecnej rzezi, oddechu pozornego, bo gdy wsłuchać się w te utwory okazuje się, że niszczą o wiele bardziej niż hiperszybkie blasty.

Nie będę tu rozwodził się nad techniczną stroną „Absolutely…”. Wystarczy przeczytać, kto zajął się realizacją nagrań by mieć pewność, że mimo podziemnego charakteru wydawnictwa reprezentuje ono poziom światowy.

„Absolutely…” to album do którego będę wracał jeszcze nie raz. Każdy kolejny kontakt z tą płytą przynosi nowe odkrycia i wiem na pewno, że jeszcze nie raz te dźwięki pochłoną mnie bez reszty. Embrional po prostu mnie zniszczył…

Wiesław Czajkowski