ELEPHANTIS – Pinning (Dream Atlantic Records)

Melodyjny hardcore w tym roku obfituje w same zacne wydawnictwa. Kolejnym, doskonale umilającym czas i pozwalającym wierzyć w ten nurt, jest druga w karierze ep – ka brytyjskiego Elephantis. Młodzianie poruszają się po rejonach tożsamych dla It Prevails, Defeater i – co ciekawe – zbliżonych do moich ulubieńców z kasetowych wydań – Traveler.

„Pinning” zawiera pięć bardzo emocjonalnych kompozycji perfekcyjnie wpisujących się w ramy gatunku, z tą jednak różnicą, że przynajmniej brzmieniowo (bardzo surowy mix) odstają od powyższych, jak i w ogóle od zespołów, z którymi miałem ostatnio styczność (wyjątek: trącący post-metalem Acres). Standardowo w tego typu łojeniu wrażenie robi praca gitar. Harmonijno – melodyjne popisy, choć na pozór mogą się wydawać „przemielone” przez inne tego typu kapele, wliczając w to przede wszystkim jeden z ciekawszych euro bandów – niemiecki Together, to styl gitarzystów Elephantis  jest naprawdę bardzo interesujący.

Najmniejsze wrażenie robi jednak wokalista. Ja wiem, że w tym nurcie istnieje pewien kanon ekspresji, ale skoro panowie próbują zachować balans między ciepłym obliczem z czystymi wokalami a Liferuiner’owską wściekłością, mogliby popracować nad tym by „krzykacz” nie mulił. Chociaż z drugiej strony, ma to swój urok. Przynajmniej wiemy czego się (po nim) spodziewać, więc można skupić się na samej muzyce, która niejako „płynie” (jedyny wyjątek to bardzo skoczne „Hunter/Gatherer”).

Warto sprawdzić. Choćby na chwilę, zanim na jesieni wyjdzie debiutancki album od Amerykanów z Go Forth, którzy ciężej i mocniej namieszają na melodyjnej scenie.

Grzegorz „Chain” Pindor

Cztery