ECHOES – The Pursuit (Invictus Media/Universal Warning)

Debiutancki album post-hardcore’owego Echoes to mieszanka niezwykle interesujących dźwięków z pogranicza wszystkich modnych teraz nurtów w agresywnej muzyce.

Panowie poruszają się po terenach zbliżonych do Devil Sold His Soul, *shels czy Rhinoa. Zatem, najprościej rzecz ujmując, grają niby ciężko, ale jednak ładnie, bez silenia się na furiackie zrywy i łojenie do przodu z podwójną stopą. Plasują się z tą swoją wizją hc wymieszanego z post-rockiem gdzieś obok, niestety, od niedawna nieistniejącego Heights. Ba, uważam, że Echoes to taki młodszy brat przedstawicieli katalogu Mediaskare Records. Rodzeństwo mniej doświadczone, ale bardzo perspektywiczne i jak najbardziej zasługujące na uwagę. Hardcore w przypadku tej formacji jest tylko punktem wyjścia do tworzenia emocjonalnej więzi ze słuchaczem. Pozwala muzykom z Winchester mocno wbić się w świadomość odbiorcy, a następnie, oczarować pięknem i prostotą przekazu. Niby nic nowego, a jednak robi przysłowiową robotę.Echoes Band

Jedyne, co działa na niekorzyść formacji to zwlekanie z wydaniem tego materiału wcześniej – tak o jakiś rok. Wszyscy, którzy słyszeli np. „Leaving None Behind” ostrzyli sobie zęby na „coś więcej” od kwintetu, ale nie mieli okazji aby nacieszyć swe uszy. Panowie skupili się na koncertowaniu i klejeniu matexu w domu. Bo przecież nie w studio i to słychać.

Grzegorz „Chain” Pindor

Trzy i pół