DYING FETUS – Reign Supreme (Relapse)

Umierające Zarodki w temacie death/grindowej jazdy zawsze były mi bardzo bliskie. Nie ukrywam, że swego czasu „Killing On Adrenaline” z hitem „Kill Your Mother/Rape Your Dog” towarzyszył mi przy każdej, życiowej czynności. Potem było bardzo dobrze (”Destroy the Opposition”) lub co najmniej nieźle, zaś od „War of Attrition”, z racji stabilnego składu zespół zadaje równe, piekielnie precyzyjne trafiające prosto w splot słoneczny ataki. Nie inaczej jest w przypadku „Reign Supreme”.

Amerykanie zasługują na to, by nazwać ich AC/DC grindującego death metalu. Nie trzeba być filozofem, by wymyślić, co usłyszymy na kolejnej płycie, nie ma żadnych skandali tylko równa ścieżka kariery, usłana głównie koncertami i kolejnymi, bardzo sprawnymi płytami. Oczywiście, można podejść do tematu z drugiej strony i stwierdzić, że zespół od lat nie nagrał niczego nowego tylko z uporem maniaka eksploatuje to samo poletko, na którym nie ma już nic. Dlaczego zatem każdej, kolejnej płyty słucha się z zapartym tchem? Głównie za sprawą zabijającej techniki i potwornej agresji, która nie ma precedensu. W połączeniu z miejscami kontrowersyjnymi politycznie tekstami, dostajemy produkt uszyty na miarę. A ja niczego innego nie chcę od ekipy Gallagher’a.

Dlatego „Reign Supreme” także wpasowuje się w moje oczekiwania. Jeśli miałbym szukać czegoś nowego, będzie to wrażenie uzyskania pełnej równowagi. Od 2007 roku zespół gra w tym samym, trzyosobowym składzie. Mięśniak Trey Williams bębni tak nieludzko i maszynowo, jak tylko Amerykanie potrafią, riffy są cięte, czyste i naładowane hardcore’ową energią. Jest znakomicie. Kolejna zmiana – zdecydowanie większy udział wolnych, mosh’owych partii, które na koncertach powinny rozwalić każdy, nawet betonowy klub. Co z tego, że gdzieś pod koniec płyty zaczynam się troszeczkę męczyć, to pewnie tylko efekt bombardowania głowy równymi jak karabin salwami. Ok., ciekawsza jest pierwsza część płyty, jednak jako całość jest to dzieło skończone, dopracowane i absolutnie reprezentatywne dla obecnej formy Dying Fetus.

To typowa muzyka użytkowa, która z założenia ma wywołać określony efekt; i taki właśnie wywołuje, dlatego nie mam zamiaru kręcić nosem, bo tego typu death metal płynie w moich żyłach. Zobaczymy, jak długo uda się DF utrzymać tak rewelacyjną, wysoką formę…

 

Arek Lerch