DR MISIO – Młodzi – edycja specjalna (Universal)

O tym doktorze było już na naszych łamach, w zasadzie jest to więc suplement do tego, co o „Młodych”, debiutanckiej płycie Dr Misio, zostało powiedziane. Zawartość muzyczna zasadnicza pozostaje bez zmian – tu odsyłam do recenzji – dodatkiem edycji specjalnej jest pełny zapis koncertu, jaki zespół dał jakiś czas temu w poznańskim klubie Blue Note.

Dobra passa Arkadiusza Jakubika trwa w najlepsze. Nie dość, że skubaniec pojawia się w filmach, co wywołują niemałe kontrowersje (jeszcze nie ucichły echa „Drogówki” a już wszyscy czekają na „Pod Mocnym Aniołem…) a tu okazuje się, że mariaż aktor + zespół rockowy, teoretycznie skazany na blamaż, sprawdza się w tym przypadku idealnie. Nie ukrywam też, że czekałem na to, by zobaczyć co zrobi ze sobą ta trupa na żywo, bo tam zazwyczaj odbywa się brutalna weryfikacja teoretycznych możliwości. I tu, znowu z niemałym zdumieniem, stwierdzam, że Misio urasta do rangi jednej z ciekawszych grup koncertowych nad Wisłą. O ile na płycie skupiałem się raczej na samej muzyce, o tyle koncert jest już po całości ciągnięty przez Jakubika, który wreszcie ma możliwość skorzystać ze swojego arsenału aktorskiego. Czyli… w zasadzie zachowuje się jak naturszczyk, tak samo jak w filmach, co świadczy o jego nieprzeciętnym warsztacie. Jakubik na żywo przypomina mi… przepraszam, ale właśnie bohatera filmów Wojciecha Smarzowskiego. Dla co wrażliwszej publiki będzie to spektakl lekko żenujący, ktoś się zaczerwieni (najbardziej panie), a część wymięknie, jak rozpocznie się popis pt. striptiz (barchanowe gacie rządzą niepodzielnie), co – w kontekście okładki – jest absolutnie konieczne. Repertuar – w zasadzie cała płyta plus nowości. Jakubik ma pole do popisu i co ciekawe, najbardziej dostaje się płci pięknej. Liczyłem na większą ilość „łaciny”, ale tu zachowany został umiar, choć raczej do cenzuralnej konferansjerka nie należy. Jakubik na scenie zachowuje się jak lekko nawiedzony świr, tryska energią i w zasadzie przez całe przedstawienie skupia na sobie uwagę. Na szczęście – nie przytłacza muzykantów, choć w takim „Psie”, kiedy pełza po scenie warcząc i szczekając, czuję się jak na „one man show”. Muzyków zespół za to ma wybornych i nie chodzi tu o perfekcyjne odgrywanie tematów, ale raczej o smaczki: pojawiające się improwizowane fragmenty, dużo luzu w traktowaniu płytowej zawartości. Słychać, że to faktycznie dobrze zgrany, świetnie pracujący zespół, z zachowaną równowagą między liderem i resztą. Oczywiście, jednak z naciskiem na pana Arkadiusza. Sposób kręcenia – dość oszczędny z kilku planów, ale bez fajerwerków i dziwacznych ujęć, co pozwala spokojnie przyglądać się pracy muzykantów. Robota solidna, także pod względem nagłośnienia – udało się uchwycić bardzo naturalny, surowy dźwięk z dobrze wyważonymi proporcjami.

Ciekawe jest to, że teksty jakimi okraszono muzykę, właśnie podczas scenicznej prezentacji nabierają dużo większej wyrazistości, może dzięki interpretacji lidera i częściowo przez komentarze. Pojawiają się też nowości, przede wszystkim „Hipster” – złośliwy do bólu komentarz pewnego trendu wśród młodzieży, bardzo ładnie wpisujący się w Misiową stylistykę. Z kolei próba zmierzenia się z twórczością C.K. Norwida w „Ona Wie” wypada bardzo dobrze, choć… zastanawiam się, czy nie przegrywa z kolosem „Bema pamięci żałobny rapsod” w wykonaniu Homo Twist.

Podsumowując – koncert w pełnym tego słowa znaczeniu, soczysty, bez kompleksów, pieprzny i prawdziwy, co może kogoś mocno zdziwić. Przede wszystkim, ze świadomą publicznością. Widziałem niedawno fragmenty występu Dr Misio przed zupełnie innym, bardziej „dystyngowanym” i krawaciarskim audytorium, które na popisy Jakubika&Co zareagowało mieszaniną zdziwienia i zażenowania. Czyli prawidłowo; grupie należy się zdecydowanie rockowa publika. Zastanawiam się jedynie, czy pan Arkadiusz da radę przy nawale obowiązków udźwignąć ciężar normalnego funkcjonowania kapeli. Mam nadzieję, że tak, bo przy tym potencjale, druga płyta powinna być jeszcze lepsza. Zapomniałem dodać, że DVD wzbogacono o kilka teledysków, min. do piosenek „Młodzi” i hitu „Mentolowe Papierosy”. Cóż, udany prezent na święta – szczególnie dla pań…

Arek Lerch