DIZASTOR – After You Die We Mosh (Defense Records)

Dizastor z racji pochodzenia miał dość ograniczone możliwości wyboru muzycznej drogi. No bo powiedzcie sami czy można grać coś innego niż thrash jeśli jako miasto/kwaterę główną wpisuje się San Francisco Bay Area? Pytanie retoryczne.

„After You Die We Mosh” to debiutancki LP amerykańskich thrasherów, którzy reprezentują kolejną już (kto zliczy, którą?) nową falę thrashu. Co może nam zaproponować Dizastor oprócz bajecznie kolorowej, bardzo klimatycznej okładki? Otóż całkiem sporo, choć od razu zaznaczyć trzeba, że zespół nawet przez minutę nie sili się na oryginalność.

Jedenaście krótkich cięć (pomijam bonusowe numery live) to nic innego jak mała wycieczka wehikułem czasu do lat, kiedy zespoły pokroju Slayer czy Nuclear Assault miały prawdziwe zębiska i używały ich do tego by kąsać boleśnie każdego kto stanie na ich drodze a nie odrywać kupony od dawnej sławy. Dizastor zatrzymał się gdzieś pomiędzy rokiem 1985 a 1988; właśnie w tym czasie ukazały się bowiem tak znamienne dla gatunku płyty jak „Survive” czy „Hell Awaits”. Płyty, które wywarły na twórcach recenzowanego krążka wpływ na tyle duży iż stały się główną inspiracją do tworzenia swoich własnych dźwięków. Skoro wiemy już w jakich rejonach muzycznego globu obraca się Dizastor, wypadałoby zakończyć krótką wzmianką o tym jaka ta wspaniała propozycja dla fanów thrashu, piwa i pizzy. Jednak nie ma tak lekko, bowiem Dizastor stara się tą zdawałoby się doszczętnie już wyeksploatowaną działkę jaką jest thrash metal wzbogacić o kilka elementów własnych. Poddajmy sekcji jedną z wybranych piosenek. Mój osobisty wybór padł na najdłuższą kompozycję na płycie czyli „Down and Out”. Klasycznie thrash’owy kręgosłup utworu jest tylko pretekstem do prezentacji kilku doskonałych smaczków, z których wyróżniają się rockowo frazująca gitara i świetnie zakręcone, symultanicznie grane solo. Niby nic nowego a jednak słucha się tego znakomicie.Dizastor band

Dizastor dopiero rozpoczyna przygodę z metalowym hałasowaniem lecz czyni to w na tyle dobrym stylu, że fani thrash metalu powinni mieć ten zespół na celowniku. Być może jest to wróżenie z fusów po kawie rozpuszczalnej, ale wydaje mi się, że mogą trochę namieszać w podziemiu…

Wiesław Czajkowski

Cztery