DISTURBANCE PROJECT – Grita Mientras Puedas (Everydayhate Records)

Disturbance Project to ekipa bez wątpienia zaprawiona w grindcore’owych bojach. Ciut ponad dekada działalności, dziewięć wydawnictw mniejszego formatu i ciągle forma, która sprawia iż zespół ten tworząc kolejne dźwięki za każdym razem zamienia je w prawdziwe petardy. „Grita Mientras Puedas” to płyta, którą nazwać można pełnoprawnym debiutem ekipy z Madrytu (wątpliwości mam dlatego, że część numerów to nagrane na nowo stare kawałki), a z pewnością i bez cienia wahania można powiedzieć, że to dobry album. Właściwie to bardzo dobry…

Lubię takie płyty. Konkretne, do cna punkowe i wkurwione. Lubię gdy zespoły grindcore’owe chcą w kilkunastu minutach wyrzygać cały swój stosunek do tego chorego świata. Lubię a nawet bardzo lubię nowe działo hiszpańskich piewców hałasu z Disturbance Project. 25 numerów i trochę ponad 20 minut dźwiękowej anihilacji. Tempo zawrotne, ale akurat w przypadku tego zespołu to nikogo dziwić nie powinno. Disturbance Project upatrzył sobie bowiem niszę dość szczególną. Panowie grają grindcore, który oparty jest na bardzo punkowym rdzeniu, ale nie można pominąć faktu iż ubrany jest w bardzo selektywne i tłuste, death’owe wręcz brzmienie. Efekt jest taki, że gdy tylko zespół odpala swoje zacne zabawki pirotechniczne, muzyka urywa głowę i to przy samych piętach.Disturbance Band

„Grita Mientras Puedas” to wściekły pies spuszczony ze smyczy. Płyta obłędnie wręcz dzika i naładowana agresją a do tego płyta bardzo dobra muzycznie. Oczywiście, przypadkowy słuchacz nie dopatrzy się w wypływającej z głośników kakofonii muzyki, ale też i materiał ten do niedzielnych słuchaczy Metallicy raczej nie trafi. Disturbnace Project brzmią jako się rzekło, bardzo (jak na grind…) selektywnie, dlatego też muzycznie starają się być trochę ponad to co przynoszą nam scenowi przeciętniacy. Praktycznie każdy, z krótkich strzałów jakimi wypełniona została ta płyta, jest bardzo zgranie uknutą, dźwiękową perełką. Połamane tempa, niezłe riffy i całkiem poplątane aranże a wszystko zgrane z furią jakiej nie powstydziłby się zastęp berserkerów atakujących średniowieczne mury. 20 minut to idealnie dobrana długość albumu bowiem nawet mimo wielu kilkusekundowych co prawda ale zawsze zwolnień, dłuższy kontakt z muzyką tak intensywną mógłby się źle skończyć.

Nowy materiał od Disturbance Project to jedna z lepszych, stricte grindcore’owych płyt ostatnich miesięcy. Mocne, dojrzałe uderzenie, które dowodzi tylko jednego: nawet dziś po grubo ponad dwóch dekadach od debiutu Napalm Death, nadal da się grać tą muzykę w sposób świeży i mocno autorski.

Wiesław Czajkowski

Pięć