DEMONIC SLAUGHTER – Downfall (Pagan Records)

Częstotliwość z jaką Demonic Slaughter prokuruje kolejne materiały może zdumiewać. Jeszcze nie do końca ostygł trup o imieniu „Dark Essence” a już kolejne ohydne ścierwo wychodzi grobu by strzaskać kilka głów…

W sumie to można się było tego spodziewać – Demonic Slaughter nagrał materiał, który jest zdecydowanie najbardziej dojrzałą porcją muzyki jaka do tej pory ujrzała światło dzienne pod tym szyldem. Nie bójcie się, w przypadku tej formacji dojrzały nie oznacza nagłego skoku na kasę i chęci sprzyjania koniunkturalnym trendom. Demonic Slaughter to ciągle ta sama odpychająca, brutalna i chora ekipa jaką poznaliśmy na poprzednich wydawnictwach. A fakt, że „Downfall” to najbardziej przemyślany i poukładany materiał zespołu, zaliczyć należy muzykom na duży i zdecydowanie dodatni plus.

Black metal w wykonaniu Demonic Slaughter to muzyka, która trafia w bardzo dokładnie określone gusta. Jeśli lubujecie się w obskurnych brzmieniach, w dźwiękach, które nie muszą być zagrane idealnie równo, to bleczur jaki proponuje ta horda jest idealną dla Was propozycją. Podoba mi się, że twórcy „Downfall” za nic mają trendy i mody, czerpiąc całymi garściami z tradycji, z szalonych lat 80-tych, tworząc muzę, która ciągle ma w sobie to magiczne „coś”. Nie wiem, czy wyjątkowość tego materiału definiuje autentyczna pasja, zaangażowanie czy natchnienie rodem z piekła. Nie wiem i zgadywał nie będę. Wiem natomiast, że „Downfall” to świetny kawałek kąśliwego, agresywnego blacku, który po prostu mi się podoba. Zespół mimo tego, że gra muzę z założenia prostą i nieskomplikowaną stara się nieco urozmaicić formułę jakiej hołduje. Gdzieś w tle pojawia się sporo upiornej melodyki, sprawiającej, że materiał bardzo zyskuje za sprawą trochę obłąkanego klimatu (niezły zróżnicowany wokal również robi naprawdę dobrą robotę). Kawałek z polskim tekstem „Martwa cisza” to taka klasyczna wisienka na zgniłym torcie i całkiem udany eksperyment z materią rodzimego języka.

Podsumowując – „Downfall” to mocny i przemyślany kawałek chaotycznego, brutalnego old school black metalu; jeśli nie przeraża Was perspektywa nurzania w hektolitrach smoły, jakie będą lały się z głośników po odpaleniu tego materiału – zapraszam do świata obłędu spod znaku Demonic Slaughter. Warto poznać ten zespół, bo wydaje się on być dzisiaj u szczytu formy.

Wiesław Czajkowski

Cztery i pół