Demonic Slaughter- Dark Essence (Hellthrasher Prod.)

Demonic Slaughter to antidotum na wszelkie dziwactwa współczesnej, metalowej sceny. Zespół ten to czysta esencja black metalowej formy podana w odpychającej, old school’owej szacie, w której sporo jest odniesień do brutalnego thrashu i wszelkich odmian hałasu, które rodziły się w szalonych latach 80-tych. Nie jestem wielkim fanem tej formacji, ale mówiąc zupełnie szczerze, cieszę się, że istnieje w naszym podziemiu taki zespół, któremu niestraszne trendy i mody…

Black metal według DS  to muzyka raczej dla starszych fanów gatunku. Myślę, że „black metalowcy”, którzy odkryli swoje mroczne dusze po tym jak Nergal stał się celebrytą a Behemoth rozpoznają nawet gospodynie domowe, nie powinni w żadnym wypadku sięgać po płyty tego zespołu. Black metal to nie tylko muzyka to opętanie i szaleństwo. Persony tworzące Demonic Slaughter doskonale to wiedzą i bez dwóch zdań w całości angażują się w tworzoną sztukę. Posępny, old school’owy black według tego zespołu to muzyka surowa i prosta (zarówno w warstwie brzmieniowej jak i kompozycyjnej), ale też   trudno odmówić jej specyficznego, drugiego dna czy złowieszczej atmosfery…

Można narzekać, że zespoły pokroju Demonic Slaughter zatrzymały się gdzieś pod koniec lat 80-tych i nie przyjmują do wiadomości, że świat, black metal, muzyka ciągle idą do przodu lecz można też odpalić sobie „Dark Essence” i poddać się tej obskurnej, opętanej chłoście wtórnych riffów i czerpać z tego masochistyczną przyjemność. Kwestia wyboru, kwestia gustu… Słuchając Demonic Slaughter czuję się jak podczas podróży w czasie, gdy black metal rozpalał serca i nie był kolejnym produktem komercyjnym (jak to dziś często bywa) – powiem szczerze, że dobrze mi z tym…

Wiesław Czajkowski