DEAD REPRISE – Dystopia (Spook Records)

Nigdy nie czułem się specjalnie związany ze sceną hardcore, ale od czasu do czasu lubię poszperać w meandrach takowego grania i wydłubać co smaczniejsze kąski. Ostatnio trafiłem na nowy, trzeci już duży album szwedzkich piewców hc z Dead Reprise i powiem tylko tyle – jeśli hardcore za każdym razem byłby tak pełen energii i czadu a do tego zagrany i zrealizowany na tak dobrym poziomie, zwyczajnie częściej zaglądałbym w te rejony muzycznego świata…

Dziewięć numerów dość mocno podlanego metalowym brzmieniem hardcore to nic innego jak petarda, której odpalenie może urwać co mniej wprawną łapę. W dźwiękach tych czai się gdzieś za progiem niesamowity ładunek energetycznego kopa, dzięki czemu od samego początku z muzyką Dead Reprise obcuje się bezproblemowo. Wiem, że albumy takie jak „Dystopia” nie wnoszą wiele do kanonu gatunku a wręcz podręcznikowo zagrany, metaliczny hardcore/punk nie wyrywa z butów, ale powiedzmy sobie szczerze – nie każdy musi przecież być innowatorem i na siłę przecierać nowe szlaki.DR band

„Dystopia” to album, którym rządzi moc, ciężkie acz skoczne, gitarowe riffy wręcz zapraszają do tego by odrobinę potańczyć pod sceną. Specyficzne, bujająco-gniotące tempa podparte bardzo esencjonalnym brzmieniem gitar podkreślają tylko to co pisałem wcześniej czyli moc albumu. Podoba mi się to, że Szwedzi z Dead Reprise nie skupiają się tylko na jednym kierunku rozwoju. Owszem, fundamentem jest tu wspomniany korzenny, mocny łomot lecz gitarzyści nie stronią również od solówek i co ciekawe w kilku utworach dość śmiało nasycają riffy melodią. Może nie jest to jakaś wielka innowacja, ale chwali się, że muzycy nie spoczęli na laurach i cały czas starają się przemycać do swojej muzyki dźwięki nieoczywiste. A to podana gdzieś między wierszami, świdrująca uszy solówka, a to ciekawe przejścia jakie kreuje garowy, czy choćby utwór tytułowy będący w zasadzie impresją zagraną przez czysto brzmiącą gitarę. Niby to „tylko” typowy hardcore, ale jednak muzycznie są to dźwięki ciekawe co, przyznajmy sobie szczerze, w tym gatunku nie jest normą. Jako wisienkę na torcie zespół daje słuchaczom wielce zacnych gości mianowicie w chyba najbardziej metalowym na płycie „Killing Fields” pojawia się Anders Bjorler z kultowego At The Gates (domyślam się, że to on odpowiada za solówkę w tym numerze) a w kolejnym „The Hammer Of Justice” zespół wspomaga ikona sceny hc – Freddy z Madball.

„Dystopia” to mocny kawałek muzyki i myślę, że zasługuje na uwagę nie tylko wśród zatwardziałych fanów hardcore…

Wiesław Czajkowski

Cztery i pół