(DAMN) THIS DESERT AIR-Distance Waits (Bastardized)

Kolejny zespół, który zaczyna zmieniać oblicze niemieckiego labela. Dodać należy, że zdecydowanie na lepsze. Szkoda tylko, że to nie miłośnicy Oktoberfestu nie dokonują pozytywnej wyrwy w katalogu a Amerykanie z New Jersey. Ale to nic, muzyka łączy kontynenty i jest albo zła albo dobra. Zamiast kolejnej, nudnej hybrydy metalu i hard core’a kwartet proponuje przestrzenny, psychodeliczny w brzmieniu i rockowy w uderzeniu materiał, który znakomicie łagodzi wzburzone nerwy. Zasadniczo głównym elementem tej płytki jest przestrzeń, która łączy w sobie rozedrgane plamy gitar i mocno transową sekcję rytmiczną. Do tego mamy wokalistę, który pięknie śpiewa i jesteśmy w domu. Dodam, że w kilku miejscach muzyka zespołu kojarzy się z dokonaniami ekipy Billy’ego Corgana. Smashing Pumpkins słychać przede wszystkim w onirycznym, lekko sennym klimacie niektórych fragmentów płyty, kiedy wokalista zaczyna swoje delikatne marudzenia (szczególnie w „Tremblers” skojarzenia stają się natrętne…). Do tego  dochodzą smutasy z Long Distance Calling a w mocniejszych fragmentach dostajemy coś z new – doom na resorach Cult of Ruins, choć ci ostatni przy Amerykanach są zdecydowanie mroczniejsi. W zasadzie płytki słucha się niezwykle przyjemnie, szkoda tylko, że zespół w temacie operowania pewnymi schematami, tak brzmieniowymi jak i technicznymi nie pokusił się o lekki eksperyment, odgrywając swoje piosenki w sposób daleki od oryginalności. Pewne zwroty melodyczne, rytmiczne, pomysły na rozplanowanie gitarowych pasaży słyszałem już mnóstwo razy a zwiększenie roli melodyjnych wokaliz, czy ogólnej przystępności materiału może wydawać się ciekawe jedynie w kontekście katalogu niemieckiego wydawcy. Tak czy inaczej, jeśli lubicie smutne, ale nie zdołowane dźwięki, przestrzeń wzbogaconą od czasu do czasu mocniejszymi ruchami gitar, z pewnością znajdziecie na „Distance Waits” kilka minut dla siebie.

Arek Lerch 4