COMPLETE FAILURE – The Art Gospel of Aggravated Assault (Season of Mist)

Album amerykańskiego kwartetu ukazał się w podziemiu na początku 2012 roku, ale francuska wytwórnia Season of Mist zadbała o to, aby muzyka ekipy z Pittsburgha dotarła do fanów grindcore’a na całym świecie, decydując się na oficjalne wydawnictwo. Dwadzieścia dwie minuty huraganowych ataków na narządy słuchu, które na swojej trzeciej płycie serwuje Complete Failure, to dobre wieści dla wielbicieli Nasum, Misery Index, Brutal Truth czy Pig Destroyer.

„The Art Gospel of Aggravated Assault” to dziesięć numerów, które prawdopodobnie nie podbiją serca kogoś, kto nie kocha jeszcze klasyki grindcore’a i brutalnego hardcore’a, bo te dźwięki w największym stopniu czerpią ze znanych wzorców. Trudno mówić o oryginalności, ale z drugiej strony kapel robiących coś innowacyjnego w tym gatunku jest zaledwie kilka. Można założyć, że słuchacze, do których trafi ten krążek, wiedzą już o jego istnieniu. W innym przypadku ciężko będzie konkurować z bardziej popularnymi zespołami, choć chłopaki z Pittsburgha nie powinni mieć kompleksów.

Mimo dotychczasowej undergroundowej egzystencji zaletą trzeciej płyty Complete Failure jest bardzo dobra produkcja. Album zrealizowany jest na wysokim poziomie, nie brzmi jak przypadkowe garażowe granie, tylko jak pierwsza liga. Nie ma owijania w bawełnę, bo dwie minuty średnio przypadające na jeden numer to nie forma pozwalająca na progresywne popisy. Complete Failure to solidny bokser wagi ciężkiej. Rzadko nokautuje, ale bije po pysku tak, że nie ma przebacz.

Adam Drzewucki 

Cztery