CHRYSALIS – Focus On The Center

Amerykańska grupa Chrysalis to zupełna nowość na metalowej scenie, podesłana przez lubianą przeze mnie grupę Hold Tight! PR. Zespół, który najłatwiej zaszufladkować jako gorsza kopia Coheed and Cambria z wtrętami wyjętymi z płyt post-hardcore’owych i wycieczkami w stronę typowego metalcore’a. Ot, grupa, która może się podobać, ale wcale nie musi.

Im podobnych jest całe mnóstwo, choć nie wszystkie takie kapele mogą pochwalić się tak dobrym wokalistą. Yessi Burton stojący za mikrofonem marnuje się w Chrysalis, bo na moje ucho, spokojnie poradziłby sobie w bardziej rockowym projekcie, a nawet w mocniejszym, post-rockowym zespole, który nie bałby się skorzystać z „wyjca”. Jeśli panowie w przyszłości zrezygnują z agresji na rzecz bardziej progresywnego łojenia, co by daleko nie szukać, na modłę np. Sleepers Awake (choć do tego trzeba mieć niemały talent kompozytorski) będą z nich ludzie. Na dzień dzisiejszy są ciekawostką, ot, nieoszlifowanym diamentem, który wymaga sporych nakładów pracy, a przede wszystkim, zrozumienia wśród słuchaczy, aby wystawić im laurkę. Technicznie prezentują bardzo wysoki poziom, brzmieniowo są niechlujni, ale czytelni, kompozycyjne jeszcze sami do końca nie wiedzą, czego chcą, ale idą w dobrym i słusznym kierunku. Im mniej w tej muzyce będzie nowoczesnego napieprzania tym lepiej – scena odczuwa przesyt.Chrystalis Band

Panowie na fejsbuku określają się mianem zespołu grającego eksperymentalny rock. No, niech im będzie. Kombinują z elektroniką, nawet drum’n’bass’owymi patentami rytmicznymi, nie boją się udać w bardziej cukierkowe rejony. Po prostu kombinują, pytanie tylko, czy przypadną Wam do gustu.

Grzegorz „Chain” Pindor

Zdjęcie: Megan „Picturetaker” Thompson

Trzy