BURNING SKY – Altered States of Consciousness

Na Śląsku do tej pory powstało kilka all-star bandów, a co najlepsze, większość z nich tworzą muzycy Burning Sky. Nowa horda na południowej scenie choć studyjnie nie poraża ciężarem i niemożebnym wkurwieniem (co ma miejsce na żywo), zdecydowanie zasługuje na szansę.

Debiutancki krążek muzyków z Rudy Śląskiej powinien spotkać się z ciepłym przyjęciem głównie wśród fanów bardziej beatdownowych brzmień. Nie jest to jednak kwadratowe, teutońskie łojenie, a kawał mocno metalizowanego, acz prostego hc. Fani hord pokroju Antagonist A.D, CDC czy – nomen omen – niemieckiego Embraced By Hatred powinni czym prędzej zaopatrzyć się w debiut Ślązaków. Co więcej, wydaje mi się, że ten skromnie wydany i mocno surowy brzmieniowo materiał, ma spore szanse na to aby ich zadowolić bardziej niż ostatnie dokonania wyżej wymienionych.BS band

Zresztą, o ile w takim granie zazwyczaj liczy się brzmienie i wygar, tutaj do nomen omen – gry, dochodzi mrok i pierwiastek nihilizmu. Panowie mają zadatki na to, aby w przyszłości obdarować wkurwieniem niejeden aspirujący do czołówki band i jeśli utrzymają ten poziom, przy okazji sztywno trzymając się analogowego brzmienia, wieszczę, że jeszcze nie raz o nich usłyszymy. Jednakowoż, żeby nie słodzić okrutnikom z Rudy Śląskiej, dodać muszę, że mogliby panowie trochę to łojenie urozmaicić. Nie mam tutaj na myśli wtrącania nie wiadomo jakich melodyjek albo technicznych zagrywek (choć perkusista ma ku temu największe możliwości), ale o zagęszczenie tych dźwięków, może nawet pójście w nieco deathcore’ową stronę, ale bliższą pieprznięciu spod znaku nowozelandzkiego Saving Grave, które znacząco urozmaiciłoby ten materiał. Mimo to, nawet kiedy natrafiamy na swoiste mielizny i braki pomysłu („Sick”) panowie wciąż nie pozostawiają złudzeń, co do tego jaki będzie efekt spotkania z „Altered States of Consciousness”.

Grzegorz „Chain” Pindor

Trzy i pół