BRUTAL TRUTH & BASTARD NOISE – The Axiom of Post Inhumanity (Relapse)

Od pewnego czasu chodzi mi po głowie suplement do rozważań kolegów redaktorów z Violence Online, które dotyczyły teraźniejszości i przyszłości płyty kompaktowej, czy nośnika fizycznego jako takiego. Wydaje mi się, że ta wąska, ale głośna sekta internetowych szperaczy, matrixowych deszyfrantów fotografujących swoje trofea i chwalących się nimi na forach zasługuje na dostrzeżenie w osobnym tekście im dedykowanym. Pierwsze wydanie „Chmury Nie Było” kupione za 12 złotych na wyprzedaży krzyczy z półki o litość, więc może o tym przy innej okazji, jednak podczas słuchania „The Axiom of Post Inhumanity” naszła mnie refleksja, że podłamanie i przemiany rynku muzycznego zaowocowały różnymi zjawiskami, a jednym z nich jest to, że takie wydawnictwa pojawiają się, a ich faktyczna wartość nie ma nic wspólnego z muzyką na nich zawartą.

Żeby nie było – ja bardzo lubię obie kapele, chociaż brzmi to jak tłumaczenia polityka, że ma wielu przyjaciół wśród homoseksualistów. Będę się upierał, że Brutal Truth do wysokości „Sounds of the Animal Kingdom” im starszy tym lepszy, a split Bastard Noise z Merzbow to wciąż jedno z moich ulubionych noise’owych wydawnictw. Teoretycznie powinienem się cieszyć, a kręcę nosem i narzekam, bo nie rozumiem idei stojącej za takimi wydawnictwami. Oczywiście nie chodzi mi tu o samą estetykę, która może być tak samo „muzyczna” jak wszystko inne, jednak jak żadna inna prowokuje do robienia odbiorcy w bambuko. Brnąc przez „The Axiom…” mam wrażenie, że granica ta została przekroczona. Przede wszystkim, wydanie CD i winylowe zawierają zupełnie inny zestaw utworów, które w wersji cyfrowej (rzuconej na pożarcie niewinnym recenzentom) zamykają się w bagatela 100-minutowej całości. Trudno mówić o jakiejś spójnej wizji artystycznej, jeśli tymi porcjami hałasu można dowolnie żonglować, rozbijać na dwa osobne nośniki i kleić w jeden folder. Być może taka była logika, by zanegować reguły narzucone przez muzyczny establishment, być może nawet ktoś jest w stanie łyknąć taką tezę, ale to nie czyni obcowania z „The Axiom…” ani trochę ciekawszym doświadczeniem. Bastard Noise, który polubiłem za umiejętne złomowanie muzyki, przebijającej się przez pokłady odpady z wysypiska klasycznego brytyjskiego industrialu, tu zwyczajnie zapętlił się w kręceniu gałką po skali zepsutego radia. Brutal Truth należy docenić za najciekawszą część tego splitu, paradoksalnie najdłuższy ze wszystkich, bo 24-minutowy ćpuński drone „Control Room: Smoke, Grind and Sleep Mix”, ale to tyle jeśli chodzi o smaczne kąski na tej płycie.

Z przykrością przyznaję, że jako całość i w kawałkach „The Axiom of Post Inhumanity” jest bardziej kolekcjonerskim gadżetem niż spójną wypowiedzią artystyczną. Rozbiór tego materiału na dwa nośniki z innym repertuarem, który miejscami jest bardziej ofensywny niż współczesne power electronics, sugeruje raczej potencjalnego czarnego konia serwisów aukcyjnych niż coś, co faktycznie lądować będzie na talerzu patefonu, choć miłośnicy na pewno się znajdą. Niby w dobie cyfryzacji wszystkiego poza Ministerstwem Administracji i Cyfryzacji, każdy fizyczny nośnik muzyki staje się z automatu kolekcjonerską fanaberią dla audiofili i miłośników „ciepłego brzmienia” winyla w pięciu kolorach, ale „The Axiom…” to już lokata kapitału na miarę pudła po pizzy wygrzebanego ze śmietnika przy rezydencji Justina Biebera.

Bartosz Cieślak

Dwa