BROKEN SOCIAL SCENE – Hug Of Thunder (City Slang/Sonic)

Mawiają, że „gdzie kucharek sześć, tam nie ma co jeść”. A co, kiedy kucharek jest nie sześć, a piętnaście?  Siedem lat kazał na swoją nową płytę czekać kanadyjski kolektyw Broken Social Scene. „Hug Of Thunder” ukazało się 7 lipca, dokładnie 21 dni przed „Everything Now” Arcade Fire – zespołu, w którego cieniu BSS nadal pozostaje. Jako osoba, która nowym krążkiem Butlera i spółki się zawiodła, nie mam jednak wątpliwości, że tegorocznym Mistrzem Kanady w Indie Rocku jest na chwilę obecną Broken Social Scene. „Hug Of Thunder” to płyta znacznie bardziej różnorodna, wielowymiarowa oraz uciekająca od banału i tandety, czego o „Everything Now” niestety powiedzieć nie możemy.

„Hug Of Thunder” nie jest dla Broken Social Scene krokiem w nowym kierunku – na krążku znajdziemy typową dla kolektywu alternatywną mieszankę. I tak: przesiąknięte post-punkowymi wibracjami „Vanity Pail Kids” to przykład, jak mogłoby brzmieć Arcade Fire, gdyby nie poszło w Abbę; „Towers And Masons” swoją mroczną, przytłaczającą atmosferą kojarzy się z dokonaniami The National, natomiast w najmniej udanym z 12 utworów „Skyline”, grupa uderza w bardziej radiowe rejony, mogące kojarzyć się z Coldplay czy Kings Of Leon – przyznać im trzeba, że robią to z gracją, ale i tak jest to numer mdły i nudny, z irytującym refrenem. Na szczęście, pozostałe kawałki mają w sobie niewymuszoną lekkość i nienatarczywe melodie, dzięki czemu wpadają w ucho i nie wywołują zażenowania.
Pomimo przyjemnych, lekkich wibracji w muzyce, teksty – jak to w przypadku Broken Social Scene bywa – nie są specjalnie pozytywne. Nie ma na „Hug Of Thunder” wersów tak dosadnych jak „When I was a kid, you fucked me in the ass” z „It’s All Gonna Break” – kawałka, który znalazł się na wydanym w 2005 roku krążku zatytułowanym po prostu „Broken Social Scene” – ale znaleźć możemy kilka całkiem zgrabnych fragmentów. Z numeru „Gonna Get Better”, którego tytuł aż bije po oczach optymizmem dowiadujemy się, że owszem „Things’ll get better”, ale „’cause they can’t get worse, oh”. Optymistyczne spojrzenie w przyszłość, czy raczej dosadne powiedzenie, że jest naprawdę źle? A może jedno i drugie?BSC

Najciekawszym utworem na płycie jest zamykający album „Mouth Guards Of The Apocalypse”, który z psychodelicznego tripu ewoluuje w stronę bardziej hałaśliwą, a może i nieco shoegaze’ową. Atmosferę niepokoju potęgują jeszcze wyśpiewywane przez Kevina Drew: „Words of hope are a joke for the numb”, albo pięknie zamykające album „I’m done, I’m done/ I wanna kill all my friends/ I wanna grab them from the dark/ And show them their end”. Nawet jeżeli za kolejną płytą Broken Social Scene przyjdzie nam czekać kolejne siedem lat, nie zostawiają nas z niczym.

Paweł Drabarek

Pięć