BOTTOM – Maszkarada (Wydanie własne)

Bottom to zespół, który znany jest chyba jedynie największym maniakom death core’a. Przyczyną takiego stanu nie jest bynajmniej niska jakość muzyki jaką ta ekipa generuje lecz fakt zaniedbania przez zespół działań promocyjnych. Bottom nie ma fejsa, nie wyskakuje z lodówki przy każdym jej otwarciu, choć jak dla mnie jest to zdecydowana zaleta poczynań tego zespołu. Działają w swojej niszy i co tu dużo mówić, potrafią przypierdolić z mocą o jakiej wiele bardziej znanych zespołów może tylko pomarzyć…

Zanim przejdę do wynurzeń na temat muzyki muszę pochwalić zespół za obrazek, który zamieszczony został na okładce płyty. Niepokojąca  a może nawet lekko przerażająca grafika ciekawie koresponduje z brutalnym i ciężkim obliczem muzyki i nie mniej wyrazistymi tekstami.

„Maszkarada” to szesnaście ciężkich, death core’owych ciosów przy czym nie jestem do końca przekonany do tego by przyczepiać Bottom takąż łatkę. Za dużo jest w ich muzie kombinowania, grind’owych  wtrętów i czadowej oryginalności  by ot tak sobie stosować jakąś tanią szufladkologię. Największą zaletą tej płyty jest bowiem brak nudy i to, że nawet w chwilach kiedy pojawia się typowy patent zespół stara się by całość brzmiała autorsko. Pozytywny odbiór materiału zdecydowanie ułatwia konkretne, ciężkie brzmienie, dzięki któremu doskonale słychać surowy ciężar gitar, bez żadnych kompleksów przechodzących od hc do grindu i niemal death’owego mielenia.

Oprócz interesujących dźwięków Bottom wyróżnia też ciekawe podejście do linii wokalnych. Mamy tu całe spektrum odgłosów paszczowych, świetnie pasujących do muzyki i tekstów. Główny wokal lokuje się najbliżej estetyki hc i gdyby zespół pozostał jedynie przy tym sposobie „śpiewania” materiał ten oceniłbym dużo niżej. Wartość „Maszkarady” podnoszą zatem dialogi wokalne jakie prowadzą hard core’owy krzykacz, grindowy „świniak” i death’owy growl…

Bottom to zespół, który może nie będzie brylował w muzycznych podsumowaniach roku lecz i tak uważam, że warto jest poświęcić parę chwil by poznać „Maszkaradę”. Dawno już nie słyszałem tak świeżo brzmiącego grania z pogranicza hc, grindu i metalu…

 

Wiesław Czajkowski