BODYFARM – Malevolence (Cyclone Empire)

Holandia. Death metal. Old school. Te trzy hasła powinny wystarczyć do określenia tego, co prezentują na debiutanckim „Malevolence” młodzieniaszki z Bodyfarm. Jednym słowem po modzie na wracanie do korzeni thrashu pora rozpocząć trend na epatowanie prototypem metalu śmierci, który łamał karki na przełomie lat ’80 i ’90 w Europie i USA. I trzeba przyznać, ta retro wycieczka jest bardzo sympatyczna.

Bodyfarm nie jest może zespołem, który postawimy obok Houwitser, Hail of Bullets czy kilku innych załóg z Niderlandów, które nagrały płyty wbijające sześć stóp pod ziemię po kilku taktach debiutu, ale ekipa z Amersfoort zwraca na siebie uwagę i można spokojnie polecić ich mielonkę miłośnikom holenderskich wędlin. Trudno w sumie powiedzieć, czy chłopaki bardziej jarają się starym Malevolent Creation i Autopsy (np. podkręcony zajebiście klasycznym solosem „The Butcher” czy pełen groove’u „Tomstone Crusher”) czy może bardziej stonowaną miazgą spod znaku Bolt Thrower („Sleep Terror” i „Malevolence”) i wycieczkami w stronę Slayer z okresu „Seasons in the Abyss” („Iced”). Każdy z wielbicieli początków muzyki ekstremalnej znajdzie tu coś dla siebie, a do tego – co istotne w przypadku zespołów z Holandii – wszystko brzmi tu soczyście, a praca basu w kilku kawałkach znakomicie podkreśla ciężar i brud soundu, który panowie ukręcili w studio. Zresztą chyba najlepiej współgranie wszystkich elementów najlepiej słychać w „I am the War”, który otwiera znakomita melodia i punktualna sekcja, wybijająca siekacze średnim tempem tylko i wyłącznie po to, by zmienić kilka razy wątek i przejść do gęstej atmosfery nieco bardziej czarciego metalu, pełnego zapachu szwedzkiej kniei.

I w sumie płyta mogłaby chyba skończyć się skokiem do nieco innej bajki, żeby nieco zdezorientować słuchacza i sprawić, że na dwójkę Bodyfarm będzie czekał, jak gimnazjalista na randkę z laską poznaną przed chwilą na chacie. A tu mamy jeszcze odegrane „Cryptic Realms” z repertuaru Massacre, z gościnnymi wokalami Kama Lee. Niby fajnie, ale to już było, wobec czego chyba wolałbym skończyć w skórze niewiedzącego co go czeka piętnastolatka…

Dooban